Zestawienia mocy gatunków stoją na garstce prac sprzed dekad, wykonanych różnymi metodami na pojedynczych okazach. Rozrzut wewnątrz jednego gatunku bywa większy niż różnice, które te rankingi próbują pokazać.

Zestawienia mocy gatunków stoją na garstce prac sprzed dekad, wykonanych różnymi metodami na pojedynczych okazach. Rozrzut wewnątrz jednego gatunku bywa większy niż różnice, które te rankingi próbują pokazać.

Sinienie po uszkodzeniu uchodzi za znak obecności psylocybiny. W polskich lasach sinieją przede wszystkim borowikowate, a ich błękit powstaje w zupełnie innej reakcji chemicznej niż w grzybach psylocybinowych.

Od 1969 roku kilkanaście zespołów oznaczało alkaloidy w tym samym gatunku. Zamiast jednej liczby wyszedł im szeroki przedział, a rozrzut między okazami bywa większy niż różnice między pracami. To nie jest usterka pomiaru, tylko cecha gatunku.

Łysiczka lancetowata żywi się obumierającymi korzeniami traw w żywej murawie, a nie sterylnym podłożem w pudełku. Ta jedna różnica ekologiczna tłumaczy, dlaczego jeden gatunek Psilocybe dał się udomowić, a drugi opiera się mykologom od kilkudziesięciu lat.

Toksykolog odpowiada na to pytanie inaczej, niż podpowiada intuicja. Łysiczka lancetowata nie należy do gatunków amatoksynowych, a mimo to okolice tego pytania są jednym z groźniejszych miejsc w polskiej mykologii.

Wytwarzanie psylocybiny nie jest dla grzyba darmowe — pochłania azot w siedliskach, w których azotu brakuje. Skoro ewolucja utrzymuje ten kosztowny szlak od dziesiątek milionów lat, musi coś za niego dawać. Nikt jeszcze nie ustalił, co.

Popularna teza mówi, że kwas odcina psylocybinie grupę fosforanową. Prace, które się przy tym cytuje, dotyczą enzymów i laboratoryjnej ekstrakcji, a nie tego, co opisują poradniki z internetu.