✅ Gwarancja świeżości

✅  Zawsze darmowa wysyłka

✅  Tylko sprawdzone odmiany

Drobne brązowe grzyby kapeluszowe wśród traw na jesiennej łące, ilustracja do pytania czy łysiczka lancetowata jest trująca

Czy łysiczka lancetowata jest trująca? Co naprawdę mówi toksykologia

Pytanie wraca w wyszukiwarce regularnie i ma logiczne uzasadnienie: skoro grzyb potrafi zmienić świadomość, to pewnie jest trujący. Toksykolog odpowiada na nie inaczej, niż podpowiada intuicja. Łysiczka lancetowata (Psilocybe semilanceata) nie figuruje w literaturze wśród gatunków zawierających amatoksyny ani żadne inne znane cyklopeptydy uszkadzające wątrobę. Zawiera natomiast psylocybinę i psylocynę, czyli substancje psychoaktywne objęte w Polsce ścisłą kontrolą prawną.

To rozróżnienie nie jest akademickim niuansem. Prowadzi wprost do miejsca, w którym leży realne niebezpieczeństwo, a leży ono nie w samym gatunku, tylko w tym, że drobnych brązowych grzybów nie da się pewnie rozpoznać w terenie. Kilka z nich niszczy wątrobę.

Trujący i psychoaktywny to dwa różne słowa

W toksykologii trujący znaczy: uszkadzający komórki, tkanki i narządy. Amatoksyny z muchomora sromotnikowego zabijają hepatocyty. Orellanina z zasłonaków niszczy cewki nerkowe. Skutkiem jest martwica, niewydolność narządu i nierzadko przeszczep.

Psychoaktywny znaczy coś zupełnie innego: cząsteczka wiąże się z receptorami w mózgu i zmienia sposób, w jaki przetwarza on bodźce. Psylocyna, czyli aktywna postać, w którą organizm przekształca psylocybinę, działa na receptory serotoninowe. To działanie farmakologiczne, nie uszkodzenie tkanki.

Substancja może być psychoaktywna i nietoksyczna narządowo, może być toksyczna i zupełnie nieodurzająca, może też być jednym i drugim naraz. Łysiczka mieści się w pierwszej kategorii, i właśnie dlatego pytanie z tytułu tak często dostaje błędną odpowiedź z obu stron.

Co analizy chemiczne znajdują w łysiczce, a czego nie

Monografia Międzynarodowego Programu Bezpieczeństwa Chemicznego (IPCS) wymienia jako główne związki czynne tego rodzaju grzybów psylocybinę, psylocynę, baeocystynę i norbaeocystynę. To pochodne tryptaminy, czyli cząsteczki spokrewnione z serotoniną — dlaczego grzyby w ogóle je produkują, nauka wciąż nie rozstrzygnęła. Żadna z nich nie należy do amatoksyn.

Skład bywa jednak bogatszy, niż sugeruje ten czteroelementowy zestaw. Beck i współpracownicy wykazali w 1998 roku metodą chromatografii gazowej sprzężonej ze spektrometrią mas obecność fenyloetyloaminy w owocnikach Psilocybe semilanceata, przy czym jej zawartość wahała się znacznie silniej niż zawartość psylocybiny. Najwyższe stężenie, 146 mikrogramów na gram świeżej masy, stwierdzono w materiale ze sprawy trzech młodych mężczyzn hospitalizowanych po spożyciu. Autorzy zasugerowali, że to właśnie fenyloetyloamina może odpowiadać za częstoskurcz, którego sama psylocybina nie tłumaczy.

Ostra toksyczność psylocybiny w danych, a nie w opowieściach

Robert Gable porównał w 2004 roku ostrą toksyczność dwudziestu powszechnie nadużywanych substancji, licząc dla każdej współczynnik bezpieczeństwa, czyli stosunek dawki śmiertelnej do dawki wywołującej efekt. Psylocybina wypadła w tym zestawieniu najkorzystniej z całej stawki. Matthew Johnson i współpracownicy, analizując w 2018 roku potencjał nadużywania psylocybiny, podsumowali te szacunki jednym zdaniem: dawka śmiertelna dla człowieka została teoretycznie oszacowana na około tysiąckrotność dawki czynnej.

Dane zwierzęce idą w tę samą stronę. Zespół Zhuka opublikował w 2015 roku w czasopiśmie „Toxins” wartości LD50 wyznaczone u myszy po podaniu dootrzewnowym: dla czystej psylocyny około 293 mg na kilogram masy ciała, dla wyciągu z Psilocybe semilanceata około 324 mg/kg. Takich liczb nie przelicza się na człowieka — inny gatunek, inna droga podania, inny metabolizm. Warto natomiast odnotować wniosek, który idzie pod prąd uspokajającym narracjom: wyciąg grzybowy okazał się niemal tak toksyczny jak czysta psylocyna mimo dziesięciokrotnie mniejszej zawartości związków halucynogennych, co badacze zinterpretowali jako synergię między składnikami owocnika.

Zgony są, tylko z innej przyczyny, niż się zakłada

Najmocniejsze dostępne dane pochodzą z rejestrów koronerskich. Shane Darke i współpracownicy przeanalizowali w 2024 roku wszystkie australijskie zgony z lat 2000–2023, w których wykryto LSD lub psylocybinę. Przypadków z psylocybiną było dziesięć, mediana wieku 26 lat. Przyczyną było urazowe zdarzenie wypadkowe (cztery przypadki), toksyczność wielolekowa (dwa) oraz przyczyna nieustalona (cztery). Ani jednego zgonu nie przypisano wyłącznie toksyczności psylocybiny.

Johnson i współpracownicy piszą ostrożniej, wskazując jeden opisany przypadek śmiertelnego zatrucia prawdopodobnie wywołanego psylocybiną, u osoby z obniżoną odpornością, zmarłej wskutek zatrzymania krążenia. Rozbieżność między tymi ujęciami jest realna i uczciwiej jest ją pokazać, niż wybrać wygodniejszą wersję. Wniosek wspólny brzmi jednak tak samo: bezpośrednie zatrucie samą cząsteczką jest zjawiskiem skrajnie rzadkim, a ludzie giną w związku z zachowaniem pod wpływem, nie z uszkodzenia narządów.

Niska toksyczność narządowa to nie to samo co bezpieczeństwo

Emma Kopra i współpracownicy przeanalizowali w 2022 roku odpowiedzi 9233 osób z Global Drug Survey, które w ostatnim roku sięgały po grzyby psylocybinowe. Dziewiętnaście z nich, czyli 0,2 procent, szukało pomocy medycznej w trybie nagłym; ryzyko w przeliczeniu na pojedyncze zdarzenie wyniosło 0,06 procent. Dominowały objawy psychiczne — lęk, panika, podejrzliwość — a jedynym czynnikiem podnoszącym ryzyko okazał się młody wiek.

Zdarzają się też powikłania somatyczne. Monografia IPCS opisuje przypadek zatrucia Psilocybe semilanceata zakończony drgawkami, zatrzymaniem krążeniowo-oddechowym i zawałem serca. Austin i współpracownicy opisali w 2019 roku piętnastolatka, u którego 36 godzin po spożyciu potwierdzonego spektrometrycznie materiału Psilocybe cubensis — gatunku omówionego szerzej w kompendium o łysiczce kubańskiej — rozwinęło się ostre uszkodzenie nerek. Funkcja nerek wróciła do normy, ale przypadek pokazuje, że brak amatoksyn w gatunku nie jest gwarancją, że nic złego się nie stanie.

Prawdziwe ryzyko: drobny brązowy grzyb, którego nikt nie rozpozna na oko

Mykolodzy mają na tę grupę własne określenie: little brown mushrooms, drobne brązowe grzyby. To dziesiątki rodzajów o zbliżonym pokroju, których nie da się rozdzielić bez mikroskopu, wysypu zarodników, a często i sekwencjonowania DNA.

W tej grupie siedzi hełmówka jadowita (Galerina marginata), w Polsce pospolita, rosnąca na martwym drewnie, głównie w lasach iglastych. Landry i współpracownicy przebadali w 2021 roku metodą chromatografii cieczowej sprzężonej ze spektrometrią mas 70 próbek Galerina i rodzajów pokrewnych z Kolumbii Brytyjskiej, wiążąc wyniki z kodami kreskowymi DNA. Amatoksyny wykryli wyłącznie w 24 próbkach należących do kompleksu G. marginata; w 46 próbkach z pozostałych kladów nie było ich wcale. Tam, gdzie były, stężenia dorównywały tym z muchomora sromotnikowego. Autorzy podkreślają, że rodzaj liczy około 300 gatunków notorycznie trudnych do rozróżnienia po cechach makroskopowych.

Do tego dochodzi grupa gatunków łąkowych i trawnikowych. Przegląd Jamesa Diaza z 2018 roku wymienia wśród grzybów amatoksynowych, obok rodzajów Amanita, Lepiota i Galerina, także Conocybe filaris, znaną dziś jako Pholiotina rugosa i związaną z trawnikami oraz korą ściółkującą. Jej status w Polsce jest słabo udokumentowany — nie ma jej w checkliście Wojewody z 2003 roku, a bazy mykologiczne notują pojedyncze stanowiska. To luka w danych, nie dowód nieobecności.

Dlaczego zatrucie amatoksynami jest tak groźne

Mechanizm opisali Xue i współpracownicy w przeglądzie z 2022 roku w „Archives of Toxicology”. Alfa-amanityna wiąże się z polimerazą RNA II, enzymem przepisującym informację genetyczną na matrycowy RNA. Zablokowany enzym oznacza zatrzymanie syntezy białek. Hepatocyt nie ginie od razu, tylko powoli przestaje działać, bo kończą mu się białka, których nie ma z czego odtworzyć. Nowsze prace dokładają do tego stres oksydacyjny, apoptozę i reakcję zapalną.

Klinicznie najgroźniejsza jest oś czasu. Diaz opisuje fazę żołądkowo-jelitową rozpoczynającą się dopiero po sześciu godzinach lub później — nudności i wymioty u 82 procent chorych, biegunka u 68 procent. Potem następuje pozorna poprawa, tak zwana pseudoremisja, po której dopiero rozwija się faza wątrobowa. Bez przeszczepu śmiertelność przy ostrej niewydolności wątroby wynosi od 10 do 30 procent. Swoistej odtrutki nie ma; metaanalizy sugerują korzyść z sylimaryny (9,8 procent zgonów wobec 18,3 procent bez niej), ale to leczenie wspomagające, nie antidotum.

Podobnie perfidnie działa orellanina z zasłonaków. Zespół Franka opisał w 2009 roku w „Clinical Nephrology” serię przypadków ostrej niewydolności nerek u osób, które pomyliły zasłonaki z grzybami psychoaktywnymi. Okres utajenia wynosi tam od 3 do 20 dni. Odtrutki również brak, leczenie sprowadza się do dializ.

Status prawny w Polsce

Polskie prawo nie wymienia z nazwy żadnego gatunku grzyba. Zakazane są substancje: psylocybina i psylocyna figurują w grupie I-P wykazu substancji psychotropowych, który minister zdrowia wydaje na podstawie art. 44f pkt 1 ustawy z 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu narkomanii (rozporządzenie z 17 sierpnia 2018 roku, tekst jednolity Dz.U. 2024 poz. 1139). Grupa I-P to kategoria bez uznanych zastosowań leczniczych.

Definicja grzybów halucynogennych, która stała kiedyś w art. 4 ustawy, została uchylona — podobnie jak załączniki, w których wykazy mieściły się przed 2018 rokiem. Owocnik jest więc traktowany jako nośnik substancji z wykazu, a odpowiedzialność za posiadanie wynika z art. 62 ustawy. Zbieranie i posiadanie łysiczki lancetowatej jest w Polsce czynem zabronionym, niezależnie od tego, że gatunek rośnie tu dziko. Growkity pozostają legalne, natomiast doprowadzenie ich do owocnikowania już nie. Badania kliniczne nad psylocybiną toczą się równolegle i tego stanu prawnego nie zmieniają.

Jedyna sensowna reakcja przy podejrzeniu zatrucia

Jeżeli zachodzi podejrzenie, że ktoś zjadł nieznanego grzyba, jedyną właściwą reakcją jest natychmiastowe wezwanie pomocy medycznej. Nie ma sensu czekać na objawy: przy amatoksynach i orellaninie ich brak w pierwszych godzinach nie znaczy nic, a decyzje terapeutyczne podejmuje lekarz w kontakcie z ośrodkiem toksykologicznym.

Odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi więc: sama łysiczka lancetowata nie jest grzybem trującym w toksykologicznym sensie tego słowa, ale to najmniej istotna część odpowiedzi. Istotna jest ta, że pomylenie jej z hełmówką albo zasłonakiem kosztuje wątrobę lub nerki, a odróżnienie ich w terenie po wyglądzie jest zadaniem, którego nie rozwiązują pewnie nawet mykolodzy bez laboratorium.

Materiał kierowany jest do osób pełnoletnich. Ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza.

Źródła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dyskretna Dostawa 24h
Nadajemy w neutralnych opakowaniach bez logotypów i oznaczeń zawartości. Paczki wychodzą od nas od poniedziałku do czwartku, aby nie leżakowały w weekend na magazynach kurierskich.
Gwarancja Witalności
Jeśli materiał biologiczny dotrze uszkodzony, wymienimy go na nowy. Gwarantujemy świeżość grzybni dzięki przechowywaniu w certyfikowanych chłodniach laboratoryjnych.
System Bezobsługowy (Full-Auto)
Nasze zestawy nie wymagają nawadniania ani wietrzenia w pierwszej fazie. Stworzyliśmy idealne, sterylne warunki do samoczynnej kolonizacji i bezpiecznej obserwacji mikroskopowej.
Zwiększona Pojemność (+42%)
Nasze growkity zawierają o 42% więcej substratu niż standardowe zestawy rynkowe. Większa masa to stabilniejsze parametry badawcze i dłuższa żywotność próbki.