Od 1969 roku kilkanaście zespołów oznaczało alkaloidy w tym samym gatunku. Zamiast jednej liczby wyszedł im szeroki przedział, a rozrzut między okazami bywa większy niż różnice między pracami. To nie jest usterka pomiaru, tylko cecha gatunku.

Od 1969 roku kilkanaście zespołów oznaczało alkaloidy w tym samym gatunku. Zamiast jednej liczby wyszedł im szeroki przedział, a rozrzut między okazami bywa większy niż różnice między pracami. To nie jest usterka pomiaru, tylko cecha gatunku.

Cztery łacińskie nazwy, jeden grzyb i rejestry taksonomiczne, które do dziś odpowiadają na to samo pytanie inaczej. Rozplątujemy historię łysiczki czeskiej i serbskiej.

Łysiczka lancetowata żywi się obumierającymi korzeniami traw w żywej murawie, a nie sterylnym podłożem w pudełku. Ta jedna różnica ekologiczna tłumaczy, dlaczego jeden gatunek Psilocybe dał się udomowić, a drugi opiera się mykologom od kilkudziesięciu lat.

Zatrucie londyńskiej rodziny opisano drukiem dziewiętnaście lat wcześniej, niż grzyb dostał nazwę naukową. Na ustalenie, co w nim działa, nauka potrzebowała kolejnych stu czterdziestu pięciu lat.

Toksykolog odpowiada na to pytanie inaczej, niż podpowiada intuicja. Łysiczka lancetowata nie należy do gatunków amatoksynowych, a mimo to okolice tego pytania są jednym z groźniejszych miejsc w polskiej mykologii.

Kołpaczek i łysiczka to dwa osobne rodzaje, choć część gatunków w obu wytwarza psylocybinę. Granicę między nimi wyznaczają barwa wysypu zarodników i cechy widoczne dopiero pod mikroskopem, a nie kształt kapelusza.

Internet sugeruje długą listę. Polska mykologia zna kilka pozycji, a część z nich opiera się na pojedynczych okazach zielnikowych. Przegląd tego, co naprawdę udokumentowano, i wyjaśnienie, dlaczego reszta rośnie w tropikach.

Polskie przepisy nie wymieniają ani jednego gatunku grzyba. Zakazane są dwie cząsteczki, a łysiczka lancetowata obie zawiera. Wyjaśniamy, co z tego wynika dla posiadania, zbierania i przewozu, gdzie przebiega granica przy growkitach i zarodnikach oraz dlaczego w Czechach i Holandii ten sam grzyb ma inny status.

Nazwa teonanacatl przetrwała w XVI-wiecznym rękopisie spisanym przez zakonnika, którego misja polegała na zwalczaniu opisywanych obrzędów. Czterysta lat później ten sam zapis naprowadził badaczy na trop, który skończył się w szwajcarskim laboratorium.

Wytwarzanie psylocybiny nie jest dla grzyba darmowe — pochłania azot w siedliskach, w których azotu brakuje. Skoro ewolucja utrzymuje ten kosztowny szlak od dziesiątek milionów lat, musi coś za niego dawać. Nikt jeszcze nie ustalił, co.