✅ Gwarancja świeżości

✅  Zawsze darmowa wysyłka

✅  Tylko sprawdzone odmiany

Zbite brunatne bryły oplecione białymi pasmami grzybni w przekroju gleby — sklerocja, czyli tak zwane trufle psylocybinowe

Trufle psylocybinowe to nie trufle — czym są sklerocja

Nazwa trufle psylocybinowe krąży w handlu i publicystyce od kilkudziesięciu lat i mało kto ją kwestionuje. Myli jednak podwójnie: opisywane nią bryły nie mają nic wspólnego z truflami, a od grzyba w potocznym rozumieniu — kapelusza na trzonie — różnią się nie wyglądem, lecz miejscem w cyklu życiowym.

To sklerocja: zbite skupiska grzybni, które grzyb odkłada, żeby przeczekać. Różnica między sklerocjum a owocnikiem jest mniej więcej tego rzędu co różnica między bulwą a kwiatem — i to ona, nie chemia, zdecydowała o tym, że w Holandii jedno zostało poza zakazem, a drugie nie.

Trufla to owocnik workowca, sklerocjum owocnikiem nie jest

Prawdziwe trufle to grzyby z rodzaju Tuber — workowce z rzędu Pezizales, żyjące w ektomikoryzie, czyli w symbiozie z korzeniami drzew. Metaanaliza sekwencji ITS opublikowana w 2010 roku w Molecular Ecology oszacowała liczebność rodzaju na co najmniej 180 gatunków i opisała jego cechę wspólną: podziemne owocniki.

Podziemne, ale owocniki. Cała ta struktura służy rozmnażaniu: powstają w niej zarodniki, a intensywny zapach wabi zwierzęta, które trufle wykopują i roznoszą zarodniki dalej. Sklerocjum zarodników nie wytwarza i w rozmnażaniu płciowym nie bierze udziału w ogóle.

Wspólne pozostaje więc jedno: obie rzeczy są podziemne i nieforemne. Na tej podstawie przylgnęła nazwa handlowa — po niderlandzku truffels, po angielsku philosopher’s stones, czyli kamienie filozoficzne.

Sklerocjum to zbita grzybnia z zapasem i twardą skorupą

Klasyczny przegląd Harry’ego Willettsa z 1971 roku w Biological Reviews opisuje budowę, która powtarza się u większości gatunków: zewnętrzna warstwa zbitych, zmelanizowanych komórek otacza wnętrze wypełnione ciasno splecionymi strzępkami. W środku są zapasy — tłuszcze, cukry — a metabolizm jest wygaszony do minimum.

Ciemna, melanizowana kora nie jest ozdobą: Willetts przypisuje jej ochronę przed promieniowaniem i przed toksycznymi związkami w glebie. Odporność na wysuszenie wiąże z grubymi ścianami strzępek i wysokim stężeniem substancji osmotycznie czynnych w komórkach. Żywotność utrzymuje się w niskich temperaturach i spada powyżej mniej więcej 15 °C.

Ta strategia nie jest rzadka. Przegląd Matthew Smitha, Terry’ego Henkla i Jeffreya Rollinsa z 2015 roku w Fungal Ecology połączył doniesienia z literatury z własnymi sekwencjonowaniami i naliczył sklerocja u grzybów z 85 rodzajów w 20 rzędach Dikarya. Autorzy szacują, że zdolność ich tworzenia powstawała niezależnie około czternastu razy — ewolucja wraca do tego rozwiązania, gdy trzeba przetrwać mróz, wysuszenie, atak drobnoustrojów albo brak żywiciela.

Zakres form jest przy tym ogromny: od mikrosklerocjów poniżej milimetra u patogenu roślin Macrophomina phaseolina po bryły przekraczające 40 cm średnicy u australijskiego Polyporus mylittae. Najbardziej znane europejskie sklerocjum to sporysz — przetrwalnik Claviceps purpurea, który powstaje w kwiatostanach traw i zbóż. Ophiocordyceps sinensis przerabia na sklerocjum tkanki gąsienicy.

Owocnik służy do rozmnażania, sklerocjum do przeczekania

To rozróżnienie porządkuje resztę. Owocnik jest strukturą rozrodczą i z założenia krótkotrwałą: powstaje, wysypuje zarodniki i rozkłada się. Sklerocjum jest organem przetrwalnym i magazynowym, może leżeć w podłożu przez lata, a gdy warunki się poprawią — odtworzyć grzybnię. U części gatunków, jak Sclerotinia sclerotiorum, owocniki wyrastają wprost ze sklerocjum, które w takim układzie działa jak zasobnik uruchamiający rozmnażanie.

Dlaczego sama obecność grzybni nie oznacza jeszcze owocników, opisaliśmy przy okazji pytania, dlaczego łysiczka nie rośnie w growkicie.

Które gatunki Psilocybe tworzą sklerocja

W praktyce mowa o dwóch: Psilocybe mexicana i Psilocybe tampanensis. Trzecia nazwa, która krąży w tym kontekście — Psilocybe galindoi Guzmán, opisana w 1978 roku w Nova Hedwigia — jest dziś traktowana jako synonim heterotypowy P. mexicana. Trzy nazwy handlowe sprowadzają się więc do dwóch gatunków.

Warto zaznaczyć granicę tej wiedzy: sklerocja obu gatunków znane są przede wszystkim z hodowli laboratoryjnej, a obserwacji terenowych opisujących je w naturze jest niewiele. Historię P. mexicana i pracy Alberta Hofmanna omawiamy w osobnym tekście.

Psilocybe tampanensis: gatunek opisany z jednego okazu

Historia drugiego z tych gatunków jest skrajnym przypadkiem tego, jak wąska bywa podstawa materiałowa taksonu.

Trzeciego września 1977 roku, na piaszczystym terenie pod Tampą na Florydzie, amerykański lekarz i mykolog Steven Pollock (1947–1981) znalazł pojedynczy owocnik, którego nie potrafił przypisać do znanego gatunku. Relacje różnią się w szczegółach: opis naukowy mówi o piaszczystej łące, powtarzana za Paulem Stametsem anegdota o wydmie i o kongresie mykologicznym, z którego Pollock się wymknął — drugi Międzynarodowy Kongres Mykologiczny rzeczywiście obradował wtedy w Tampie.

Opis ukazał się rok później: Gastón Guzmán i Pollock, A new blueing species of Psilocybe from Florida, USA, Mycotaxon 7(2), s. 373–376. Okaz typowy trafił do zielnika Instituto Politécnico Nacional w Meksyku.

Drugie udokumentowane stanowisko pojawiło się dopiero po osiemnastu latach: Guzmán opisał w 1996 roku znalezisko z hrabstwa Pearl River w Missisipi, z piaszczystej łąki w lesie liściastym. Popularne opracowania podają, że na Florydzie gatunek odnaleziono ponownie po czterdziestu czterech latach, ale publikacji, na którą dałoby się w tej sprawie powołać, nie znaleźliśmy.

Stamets twierdzi w swoim przewodniku, że cały materiał P. tampanensis obecny dziś w kulturach wywodzi się z klonu tamtego jednego okazu. To twierdzenie z opracowania popularnonaukowego, nie z pracy oryginalnej, i tak należy je traktować — ale jeśli jest trafne, oznacza gatunek znany światu z jednej jedynej izolacji.

Sam Pollock założył w 1979 roku firmę wysyłkową sprzedającą sklerocja tego gatunku. Dwa lata później zginął zastrzelony w San Antonio; sprawy nigdy nie wyjaśniono. Nazwa kamienie filozoficzne przylgnęła do sklerocjów właśnie w tamtym obiegu — pierwszego jej użycia nie da się wskazać w literaturze naukowej.

Ile psylocybiny mają sklerocja i skąd bierze się krążąca liczba

Pomiar, na który można się powołać, opublikowali w 2013 roku w Drug Testing and Analysis badacze z włoskiego Istituto Superiore di Sanità. Metodą chromatografii cieczowej ze spektrometrią mas oznaczyli materiał ze sklerocjów i wykryli w nim wyłącznie psylocybinę — psylocyny nie stwierdzili w ogóle. Zawartość mieściła się w przedziale od 59,3 do 167,8 µg na 100 mg świeżych sklerocjów.

Kluczowe jest tu słowo świeżych. Wartości podane dla materiału świeżego nie są porównywalne wprost z procentami suchej masy, w których podaje się zwykle wyniki dla owocników.

A takich procentów krąży sporo. Najczęściej powtarzany zakres 0,31–0,68% suchej masy przypisuje się pracom Jochena Gartza z lat dziewięćdziesiątych. Odsyłacz, który towarzyszy tej liczbie w popularnych źródłach, prowadzi jednak do artykułu z 1994 roku poświęconego Psilocybe samuiensis — a w nim sklerocja P. tampanensis nie występują w ogóle; podane tam wartości 0,24–0,32% dotyczą hodowlanej grzybni samuiensis. Skąd dokładnie pochodzi krążący zakres, na podstawie tego odsyłacza ustalić się nie da. To ten sam mechanizm, który opisaliśmy przy rankingach mocy gatunków: liczba wygląda z każdym przepisaniem solidniej, choć nie przybyło za nią ani jednego pomiaru.

Osobne pytanie brzmi, po co organowi przetrwalnemu alkaloidy. Smith i współautorzy wskazują sklerocja jako obiecujące źródło związków o działaniu przeciwbakteryjnym, przeciwgrzybowym i odstraszającym roślinożerców — struktura wypchana zapasami i leżąca w glebie miesiącami jest łakomym kąskiem i musi się bronić. To ta sama hipoteza obrony chemicznej, którą rozbieraliśmy w tekście o tym, po co grzybom psylocybina.

Dlaczego w Holandii trufle są legalne, a grzyby nie

Holenderski zakaz wszedł w życie 1 grudnia 2008 roku na mocy dekretu ogłoszonego w Staatsblad 2008 nr 486. Do listy II ustawy opiumowej dopisano pozycję obejmującą paddenstoelen die van nature de stof psilocine of psilocybine bevatten, czyli grzyby zawierające naturalnie psylocynę lub psylocybinę, wraz z imiennym wykazem blisko dwustu gatunków. Same psylocybina i psylocyna figurują w tym kraju na liście I.

Konstrukcja przepisu jest tu sednem sprawy: zakaz sformułowano wobec organizmu, a nie wobec materiału zawierającego substancję. Sklerocjum nie jest grzybem kapeluszowym i nie znalazło się ani w tamtym wykazie, ani w żadnym późniejszym; nie wspomina o nim także uzasadnienie dekretu. Dlatego trufle pozostały w Holandii w legalnym obrocie, a grzyby nie — i dlatego różnica, która na pierwszy rzut oka wygląda na drobiazg mykologiczny, okazała się różnicą prawną.

W Polsce takiego rozróżnienia nie ma

Polski wykaz zbudowano odwrotnie. Psylocybina i psylocyna figurują w grupie I-P załącznika nr 1 do rozporządzenia Ministra Zdrowia wydanego na podstawie art. 44f ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (tekst jednolity: Dz.U. 2024 poz. 1139). Kontrolowana jest substancja.

W tym wykazie nie ma pozycji gatunkowych — nie wymienia się żadnych grzybów jako organizmów. Rozróżnienie owocnik–sklerocjum nie ma się więc w polskim prawie o co zaczepić: materiał zawierający psylocybinę podlega tym samym przepisom niezależnie od tego, czy jest kapeluszem na trzonie, czy bryłą grzybni. Holenderska legalność nie podróżuje razem z produktem — przywiezienie trufli z Niderlandów jest w Polsce wwozem substancji kontrolowanej. Szerzej o tej konstrukcji piszemy przy statusie prawnym łysiczki lancetowatej.

Mit o luce prawnej dotyczącej trufli jest w polskim internecie zaskakująco trwały. Luka istnieje, ale w jednym porządku prawnym i wyłącznie dlatego, że tamtejszy ustawodawca wymienił gatunki zamiast związków.

Tekst ma charakter informacyjny i dotyczy biologii, historii nauki oraz stanu prawnego; nie jest poradą prawną ani medyczną. Treść przeznaczona dla osób pełnoletnich.

Źródła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dyskretna Dostawa 24h
Nadajemy w neutralnych opakowaniach bez logotypów i oznaczeń zawartości. Paczki wychodzą od nas od poniedziałku do czwartku, aby nie leżakowały w weekend na magazynach kurierskich.
Gwarancja Witalności
Jeśli materiał biologiczny dotrze uszkodzony, wymienimy go na nowy. Gwarantujemy świeżość grzybni dzięki przechowywaniu w certyfikowanych chłodniach laboratoryjnych.
System Bezobsługowy (Full-Auto)
Nasze zestawy nie wymagają nawadniania ani wietrzenia w pierwszej fazie. Stworzyliśmy idealne, sterylne warunki do samoczynnej kolonizacji i bezpiecznej obserwacji mikroskopowej.
Zwiększona Pojemność (+42%)
Nasze growkity zawierają o 42% więcej substratu niż standardowe zestawy rynkowe. Większa masa to stabilniejsze parametry badawcze i dłuższa żywotność próbki.