✅ Gwarancja świeżości

✅  Zawsze darmowa wysyłka

✅  Tylko sprawdzone odmiany

Szalka Petriego z fragmentem suszonego grzyba psylocybinowego obok popielniczki z zagaszonymi niedopałkami na stole badawczym. Ilustracja do artykułu „Psylocybina a rzucanie palenia: co pokazały badania Johns Hopkins”.

Psylocybina a rzucanie palenia: co pokazały badania Johns Hopkins

Liczba, która zrobiła w tej sprawie największą karierę, brzmi osiemdziesiąt procent. Tylu uczestników pewnego badania z Johns Hopkins nie paliło pół roku po zakończeniu programu. W nagłówkach powtarza się od dekady, zwykle bez jednego szczegółu: uczestników było piętnastu, badanie było otwarte i nie miało grupy kontrolnej.

Ten tekst porządkuje, co zespół faktycznie zmierzył — od pilotażu z 2014 roku, przez obserwację po dwóch i pół roku, po randomizowaną próbę opublikowaną w marcu 2026, w której podobna procedura dała wynik o połowę niższy. Rozjazd między tymi dwiema liczbami nie jest czyimś błędem. Jest lekcją o tym, co potrafi zmierzyć plan badania.

Piętnaście osób, żadnej grupy kontrolnej

Pilotaż opisali Matthew Johnson, Albert Garcia-Romeu, Mary Cosimano i Roland Griffiths w „Journal of Psychopharmacology” w 2014 roku. Wzięło w nim udział piętnastu psychiatrycznie zdrowych palaczy uzależnionych od nikotyny — dziesięciu mężczyzn i pięć kobiet, średnia wieku 51 lat, średnio 19 papierosów dziennie przez 31 lat, po średnio sześciu nieudanych próbach rzucenia.

Program trwał piętnaście tygodni. Zaczynał się od czterech cotygodniowych spotkań przygotowawczych z terapią poznawczo-behawioralną prowadzoną według podręcznika. Pierwsza sesja z psylocybiną wypadała w piątym tygodniu i na ten sam dzień wyznaczano datę rzucenia palenia; druga dwa tygodnie później, trzecia — nieobowiązkowa — w tygodniu trzynastym. Trzy osoby z niej zrezygnowały.

Dawki podajemy, bo są elementem opisu metody: pierwsza sesja to 20 mg na 70 kg masy ciała, kolejne domyślnie 30 mg na 70 kg. Abstynencję weryfikowano biologicznie, a nie deklaracją uczestnika — tlenkiem węgla w wydychanym powietrzu (próg 6 ppm) oraz kotyniną w moczu (próg 200 ng/ml).

Wynik: dwanaście osób z piętnastu, czyli 80 procent, nie paliło przez siedem dni poprzedzających kontrolę po sześciu miesiącach.

Dlaczego ta liczba nie jest dowodem skuteczności

Badanie otwarte bez grupy kontrolnej pokazuje, że procedurę da się bezpiecznie przeprowadzić, i daje sygnał wart sprawdzenia. Nie pokazuje, że za wynik odpowiada psylocybina.

Powodów jest kilka i wszystkie działają w tę samą stronę. Uczestnicy wiedzieli, co dostają, więc oczekiwania mogły wpływać i na zachowanie, i na to, co o nim mówili. Wszyscy przeszli tę samą terapię poznawczo-behawioralną, której udziału w efekcie nie da się oddzielić. Do takiego programu zgłaszają się ludzie wyjątkowo zmotywowani — sześć wcześniejszych prób to portret osoby, która naprawdę chce przestać. I nie było nikogo, z kim można by ten wynik porównać.

Dochodzi do tego arytmetyka małej próby: przy piętnastu osobach jeden uczestnik waży prawie siedem punktów procentowych. Przedział, w którym mieści się prawdziwa wartość, jest przy takiej liczbie tak szeroki, że sam odsetek niewiele rozstrzyga. Autorzy nazwali swoją pracę pilotażem i wymienili te ograniczenia wprost — łącznie z tym, że 93 procent uczestników stanowiły osoby białe o wysokim poziomie wykształcenia.

Osobna analiza tej samej grupy, opublikowana w „Current Drug Abuse Reviews”, wykazała związek między nasileniem doświadczenia mistycznego mierzonego kwestionariuszem a późniejszą abstynencją. To korelacja w grupie piętnastu osób: obserwacja, która stawia hipotezę, a nie ją rozstrzyga.

Co zostało po dwóch i pół roku

W 2017 roku ten sam zespół opublikował obserwację długoterminową w „The American Journal of Drug and Alcohol Abuse”. Na kontrolę po dwunastu miesiącach zgłosiło się wszystkich piętnastu uczestników: dziesięć osób (67 procent) potwierdzono jako niepalące, przy czym osiem deklarowało nieprzerwaną abstynencję od daty rzucenia.

Na kontrolę odległą — po średnio trzydziestu miesiącach, w przedziale od 16 do 57 — wróciło dwanaście osób. Niepalących potwierdzono dziewięć, czyli 60 procent wyjściowej grupy. Trzynaście osób z piętnastu (86,7 procent) zaliczyło sesje do pięciu najbardziej znaczących osobiście doświadczeń swojego życia i do pięciu najbardziej znaczących duchowo.

Trwałość efektu jest w tej dziedzinie rzadka i dlatego praca zrobiła wrażenie. W kwestii dowodu nie zmienia jednak niczego: to wciąż ta sama piętnastka bez grupy porównawczej.

Randomizowana próba: 82 osoby i plaster nikotynowy

Odpowiedź na pytanie o grupę kontrolną przyszła po latach. 10 marca 2026 roku „JAMA Network Open” opublikowało randomizowane badanie pilotażowe, w którym Johnson, Gideon Naudé, Peter Hendricks i Garcia-Romeu porównali psylocybinę z plastrem nikotynowym. Dane zbierano od 20 stycznia 2015 do 8 maja 2023 roku w Johns Hopkins Bayview Medical Center.

Losowo przydzielono 82 osoby: 42 do ramienia psylocybinowego i 40 do plastra. Ramię psylocybinowe otrzymało jedną sesję w dawce 30 mg na 70 kg w dniu wyznaczonym na rzucenie palenia. Ramię kontrolne przeszło standardowy, zarejestrowany schemat plastrów przez osiem do dziesięciu tygodni, ze zmniejszaniem dawki z 21 do 7 mg na dobę. Obie grupy przeszły ten sam trzynastotygodniowy program terapii poznawczo-behawioralnej.

Punktem końcowym była zweryfikowana biochemicznie przedłużona abstynencja po sześciu miesiącach, z czternastodniowym okresem karencji na początku. Wyniki:

  • przedłużona abstynencja: 40,5 procent (17 z 42) wobec 10,0 procent (4 z 40); iloraz szans 6,12 przy przedziale ufności od 1,99 do 23,26, p = 0,003;
  • abstynencja siedmiodniowa: 52,4 procent wobec 25,0 procent; iloraz szans 3,30 przy przedziale od 1,32 do 8,70, p = 0,01.

Nie odnotowano ciężkich zdarzeń niepożądanych przypisanych którejkolwiek z interwencji. W ramieniu psylocybinowym wystąpiły przemijające wzrosty ciśnienia i tętna oraz bóle głowy.

Cztery zastrzeżenia, które stawiają sami autorzy

Po pierwsze, badanie nie było zaślepione. Uczestnik wiedział, czy dostaje plaster, czy sesję z psylocybiną, a autorzy przyznają, że oczekiwania mogły dołożyć się do wyniku. Zwracają przy tym uwagę, że w badaniach nad psychodelikami zaślepienie i tak zwykle nie wytrzymuje, bo uczestnicy rozpoznają, w której grupie się znaleźli.

Po drugie, 64,6 procent uczestników miało wcześniejsze doświadczenie z psychodelikami. To nie jest przekrój populacji palaczy.

Po trzecie, obie grupy dostały tę samą terapię, więc udziału samej cząsteczki nie da się wyizolować — a ramię psylocybinowe spędziło z zespołem badawczym wyraźnie więcej czasu.

Po czwarte, próba jest mała i mało zróżnicowana etnicznie. Widać to w szerokości przedziału ufności: zakres od 1,99 do 23,26 mówi, że efekt prawdopodobnie istnieje, ale nie mówi, jak duży. Autorzy sami nazywają tę pracę pilotażem.

Najważniejsze dla kogoś, kto zna tylko nagłówki: ten sam zespół, ta sama substancja i podobna procedura dały 80 procent w próbie otwartej i 40,5 procent w randomizowanej. Nie dlatego, że ktoś się wcześniej pomylił. Dlatego, że dopiero drugi z tych planów badawczych umie odróżnić działanie od oczekiwania.

Co się dzieje teraz

Rozstrzygnięcie jeszcze nie padło. W listopadzie 2023 ruszyła próba fazy 2 o numerze NCT05452772, prowadzona przez Johns Hopkins wspólnie z University of Alabama at Birmingham i New York University, finansowana przez amerykański National Institute on Drug Abuse. Tym razem plan jest randomizowany i poczwórnie zaślepiony, a komparatorem jest niacyna — substancja wywołująca zauważalne zaczerwienienie skóry, co ma utrudnić uczestnikom odgadnięcie przydziału. Zaplanowano 66 uczestników, koniec części głównej przewidziano na grudzień 2026; w sierpniu 2026 badanie wciąż rekrutuje.

Grant NIDA przyznany w 2021 roku był pierwszym od około pięćdziesięciu lat federalnym wsparciem badań nad terapeutycznym zastosowaniem psychodelików w Stanach Zjednoczonych. Szerszy obraz tego, co w całej tej dziedzinie wykazano, a co pozostaje otwarte, porządkuje przegląd stanu badań klinicznych nad psylocybiną.

W Polsce to nie jest terapia, tylko przedmiot badań

Psylocybina nie jest w Polsce lekiem. Figuruje wraz z psylocyną w grupie I-P wykazu substancji psychotropowych, a posiadanie jest karalne na podstawie art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii — konstrukcję tych przepisów rozbieramy osobno. Nigdzie na świecie nie istnieje zarejestrowana terapia psylocybinowa rzucania palenia.

Opisane wyżej prace to badania kliniczne i niczym więcej nie były. Od chwili, gdy grzyby psylocybinowe trafiły do zachodnich laboratoriów — o czym piszemy w tekście o drodze teonanacatl z Meksyku do nauki — do dziś nie zmieniło się to ani razu.

FAQ: psylocybina a rzucanie palenia

Skąd bierze się liczba 80 procent?

Z otwartego badania pilotażowego z 2014 roku, w którym dwanaście z piętnastu osób nie paliło przez tydzień poprzedzający kontrolę po sześciu miesiącach. Nie było grupy kontrolnej, więc ta liczba opisuje tamtą grupę, a nie skuteczność psylocybiny.

Czy randomizowane badanie potwierdziło ten wynik?

Częściowo. Potwierdziło przewagę nad plastrem nikotynowym, ale na znacznie niższym poziomie: 40,5 procent wobec 10 procent po sześciu miesiącach. Autorzy nazywają je badaniem pilotażowym, a nie rozstrzygającym.

Ile sesji przewidywały te protokoły?

Pilotaż z 2014 roku dwie obowiązkowe i trzecią nieobowiązkową, randomizowana próba z 2026 roku jedną. W obu przypadkach sesja była elementem wielotygodniowego programu terapii poznawczo-behawioralnej, a nie zabiegiem samym w sobie.

Czy w Polsce prowadzi się takie badania?

Nie. Z rejestru ClinicalTrials.gov wynika, że próby nad psylocybiną w uzależnieniu od nikotyny prowadzą wyłącznie ośrodki amerykańskie.

Materiał kierowany jest do osób pełnoletnich (18+). Ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza. Tekst opisuje wyniki badań naukowych, nie zachęca do stosowania jakichkolwiek substancji i nie opisuje dostępnej metody leczenia. Podane dawki są elementem opisu protokołów badawczych, a nie zaleceniem dla kogokolwiek.

Źródła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dyskretna Dostawa 24h
Nadajemy w neutralnych opakowaniach bez logotypów i oznaczeń zawartości. Paczki wychodzą od nas od poniedziałku do czwartku, aby nie leżakowały w weekend na magazynach kurierskich.
Gwarancja Witalności
Jeśli materiał biologiczny dotrze uszkodzony, wymienimy go na nowy. Gwarantujemy świeżość grzybni dzięki przechowywaniu w certyfikowanych chłodniach laboratoryjnych.
System Bezobsługowy (Full-Auto)
Nasze zestawy nie wymagają nawadniania ani wietrzenia w pierwszej fazie. Stworzyliśmy idealne, sterylne warunki do samoczynnej kolonizacji i bezpiecznej obserwacji mikroskopowej.
Zwiększona Pojemność (+42%)
Nasze growkity zawierają o 42% więcej substratu niż standardowe zestawy rynkowe. Większa masa to stabilniejsze parametry badawcze i dłuższa żywotność próbki.