✅ Gwarancja świeżości

✅  Zawsze darmowa wysyłka

✅  Tylko sprawdzone odmiany

Fragment ręcznie tkanej wełnianej tkaniny o naturalnych barwach z fragmentem suszonego grzyba psylocybinowego na wierzchu. Ilustracja do artykułu „Maria Sabina — kobieta, która wpuściła świat do velady”.

Maria Sabina — kobieta, która wpuściła świat do velady

Przez większość życia była uzdrowicielką w Huautla de Jiménez, mazateckim miasteczku w górach na północy stanu Oaxaca. Nie mówiła po hiszpańsku, nie umiała pisać, a jej praca polegała na prowadzeniu nocnych czuwań nad chorymi. W czerwcu 1955 roku dopuściła do jednego z nich dwóch Amerykanów.

Ta noc jest w zachodnich opracowaniach opisywana jako początek pewnej epoki. Z perspektywy Huautla wygląda inaczej: jako początek trzydziestu lat, w których Maria Sabina traciła kolejno pozycję w społeczności, dom, syna i spokój.

Sabia, nie curandera — na tym rozróżnieniu jej zależało

Nazywała się María Sabina Magdalena García. Należała do ludu Mazateków i całe życie posługiwała się wyłącznie językiem mazateckim. Álvaro Estrada, jej sąsiad z Huautla, w latach siedemdziesiątych nagrał z nią cykl rozmów po mazatecku i przełożył je na hiszpański; książka „Vida de María Sabina, la sabia de los hongos” ukazała się w 1977 roku, a angielskie wydanie w 1981. To wciąż podstawowe źródło do jej biografii — i zarazem źródło, w którym mówi ona własnym głosem.

W tych rozmowach obstawała przy rozróżnieniu, które w popularnych tekstach zwykle znika. Określała siebie jako sabia, czyli mądrą, a nie jako curandera. Uzasadniała to różnicą praktyki: uzdrowicielka leczy ziołami i zabiegami, mądra pyta i widzi.

Data jej urodzin nie jest pewna. Najczęściej podaje się 22 lipca 1894 roku, ale depesza agencji UPI z dnia jej śmierci mówiła o dziewięćdziesięciu siedmiu latach, co przesuwałoby rok urodzenia o dobrą dekadę. W społeczności, w której nie prowadzono metryk, taka rozbieżność nie jest niczym wyjątkowym.

Velada była nabożeństwem nad chorym, nie seansem dla ciekawych

Velada to nocne czuwanie. Odbywa się po ciemku, trwa do świtu i ma konkretny powód: chorobę, zaginioną osobę, sprawę do rozstrzygnięcia. Prowadząca śpiewa przez całą noc po mazatecku, a śpiew jest w tej praktyce narzędziem diagnostycznym, nie oprawą.

Grzyby nazywano los niños santos — świętymi dziećmi. Nazwa nie jest ozdobnikiem: mówi, jak je traktowano. Nie były używane dla przeżycia samego w sobie, tylko po to, żeby dowiedzieć się czegoś o chorym. To rozróżnienie okaże się później sednem całego sporu.

Śpiewy Marii Sabiny zostały zarejestrowane. Wassonowie nagrali velady w Huautla w lipcu 1956 roku, a rok później Folkways Records wydało z tego materiału płytę — pierwszy znany zapis dźwiękowy mazateckiego czuwania. Meksykańscy poeci uznali później te teksty za osobne dzieło literackie, a nie za etnograficzny załącznik.

Noc z 29 na 30 czerwca 1955 roku

Robert Gordon Wasson był wiceprezesem banku J.P. Morgan i od lat prywatnie zajmował się rolą grzybów w kulturach. Do Huautla przyjechał z fotografem Allanem Richardsonem, a wprowadził ich Cayetano García, miejscowy urzędnik. Wasson zjadł wtedy grzyby gatunku Psilocybe caerulescens Murrill — opisanego naukowo już w 1923 roku, ale w tym kontekście nieznanego Zachodowi.

Marcos García de Teresa, antropolog badający historię handlu grzybami w Sierra Mazateca, odnotowuje w pracy z 2022 roku szczegół, który dobrze pokazuje asymetrię tamtej sytuacji: Wasson zapłacił uzdrowicielce 50 pesos, czyli około czterech dolarów, a gospodarzom próbował dać sto, których nie przyjęli.

Z materiału zebranego w Meksyku francuski mykolog Roger Heim opisał w 1957 roku Psilocybe mexicana — i to właśnie z tego gatunku wyodrębniono psylocybinę. Szerszy ciąg zdarzeń, od XVI-wiecznych kronik po laboratorium w Bazylei, opisaliśmy w tekście o historii teonanacatl.

13 maja 1957: pseudonim, który niczego nie osłonił

Reportaż „Seeking the Magic Mushroom” ukazał się w tygodniku „Life” 13 maja 1957 roku, w cyklu wielkich przygód, na kilkunastu stronach i ze zdjęciami Richardsona. Marii Sabinie Wasson nadał w tekście imię Eva Mendez.

Osłona była pozorna, choć nie z powodu, który zwykle się podaje. Sam reportaż zmienił nazwy osób i miejsc — nie pada w nim ani Oaxaca, ani Huautla, ani nazwa ludu. Zawiódł inny element: w numerze poszły fotografie z obrzędu, na których widać twarze. A jeszcze w tym samym roku Wasson wydał dwutomowe „Mushrooms, Russia and History” w numerowanym nakładzie kilkuset egzemplarzy (źródła podają 510 albo 512 kompletów) — tam wystąpiła już pod własnym nazwiskiem. Autorzy pracy o etyce patentów psylocybinowych, opublikowanej w 2021 roku w „ACS Pharmacology & Translational Science”, opisują to wprost jako złamanie danego jej wcześniej słowa.

Tytuł reportażu miał jeszcze jeden skutek uboczny: to on wprowadził do szerokiego obiegu określenie magic mushroom, którego dalsze losy — łącznie z polskimi kalkami — prześledziliśmy osobno.

Co przyjechało do Huautla

Najpierw kilkudziesięciu ciekawskich. W latach sześćdziesiątych — tłumy. García de Teresa dokumentuje reakcję państwa: we wrześniu 1967 roku deportowano z regionu trzydziestu dwóch Amerykanów, a w lipcu 1969 wojsko przeprowadziło operację wymierzoną w około dwa tysiące przyjezdnych, zatrzymując piętnastu.

W 1971 roku Meksyk wpisał grzyby psylocybinowe na listę substancji zakazanych, choć praktyki obrzędowe rdzennych społeczności były w praktyce tolerowane. Ten sam rok przyniósł konwencję ONZ, która objęła psylocybinę najostrzejszym reżimem kontroli — obie rzeczy działy się równolegle, w tej samej atmosferze politycznej.

Cena, którą zapłaciła

Część społeczności uznała, że to ona sprowadziła kłopoty. Dom Marii Sabiny płonął — według relacji zebranych przez García de Teresę więcej niż raz; urzędnicy i konserwatywna część miasteczka obarczali ją odpowiedzialnością za incydenty z udziałem cudzoziemców. Jej syn został zabity. Ją samą na krótko zatrzymano, bo policja podejrzewała handel narkotykami.

Tu potrzebna jest uczciwa uwaga. Ten obraz opiera się w dużej mierze na jej własnej relacji spisanej przez Estradę, a w Huautla nie wszyscy opowiadają tę historię tak samo — jeden z potomków mówił dziennikarzom, że pożar wywołała iskra z fajerwerku, nie podpalenie. Nie znaczy to, że relacja jest fałszywa. Znaczy, że domykanie jej w jedno zdanie o wypędzonej wieszczce jest uproszczeniem.

Zmarła 22 listopada 1985 roku w szpitalu ubezpieczeń społecznych w Oaxace, po prawie roku leczenia; jako przyczynę podano po prostu starość. Umarła uboga.

Zdanie, które cytuje się najczęściej — i jego właściwy sens

W książce Estrady mówi, że od chwili, gdy przybyli obcy, święte dzieci „straciły czystość, straciły siłę”. Zdanie to bywa czytane jako żal do cudzoziemców jako takich. Sens jest węższy i ciekawszy: w tej samej rozmowie tłumaczy, że przed Wassonem nikt nie brał grzybów po to, żeby szukać Boga — brano je, żeby leczyć chorych.

Jej zarzut nie dotyczył więc obecności obcych, tylko zmiany celu. Praktyka diagnostyczna zamieniła się w doświadczenie dla samego doświadczenia, a tego jej system znaczeń nie przewidywał.

Dlaczego ta historia wróciła po sześćdziesięciu latach

Wróciła razem z badaniami klinicznymi. Autorzy wspomnianej pracy z 2021 roku doliczyli się co najmniej dwudziestu czterech postępowań patentowych dotyczących psylocybiny i stwierdzili, że żaden z podmiotów rozwijających te preparaty nie zawarł z Mazatekami — ani z jakąkolwiek inną społecznością rdzenną — porozumienia o podziale korzyści. Protokół z Nagoi z 2010 roku, który taki podział przewiduje, nie działa wstecz.

Klamra jest gorzka. 27 września 2015 roku meksykańskie ministerstwo turystyki przyznało Huautla de Jiménez status Pueblo Mágico, a wizerunek Marii Sabiny stał się elementem promocji miasteczka, które przez lata miało jej za złe wpuszczenie świata do velady.

Stan prawny w Polsce — krótko i precyzyjnie

Polskie przepisy dotyczą substancji i materiału, nie historii. Psylocybina i psylocyna figurują w wykazie stanowiącym załącznik do rozporządzenia Ministra Zdrowia wydanego na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, w grupie I-P — najostrzejszym reżimie kontroli. Dojrzałe owocniki gatunków psylocybinowych są materiałem objętym tymi przepisami.

Przedmiotem sprzedaży jest grzybnia do obserwacji, a doprowadzenie jej do wyrośnięcia owocników jest w Polsce zakazane. Zestawy hodowlane dostępne w sprzedaży to materiał do obserwacji mikroskopowych i pracy badawczej: podłoże, grzybnia i osprzęt. Za zgodność własnego postępowania z prawem odpowiada osoba, która taki materiał nabywa. Powyższy tekst opisuje historię i kulturę, nie jest poradą prawną ani zachętą do czegokolwiek.

Najczęstsze pytania

Kim była Maria Sabina?

Mazatecką uzdrowicielką z Huautla de Jiménez w stanie Oaxaca, prowadzącą nocne czuwania nad chorymi. Zasłynęła po tym, jak w 1955 roku dopuściła do jednego z nich amerykańskiego badacza, a jego reportaż ukazał się w 1957 roku w tygodniku „Life”.

Czy zgodziła się na publikację swojego nazwiska?

Nie. W reportażu Wasson użył pseudonimu Eva Mendez, ale opublikował zdjęcia z obrzędu i wskazał region, a jeszcze w tym samym roku ujawnił jej tożsamość w wydanej własnym sumptem książce. Autorzy pracy z 2021 roku o etyce patentów psylocybinowych opisują to jako złamanie obietnicy.

Czym jest velada?

Nocnym czuwaniem prowadzonym po ciemku i w języku mazateckim, którego celem jest rozpoznanie choroby albo rozstrzygnięcie konkretnej sprawy. Grzyby pełniły w nim funkcję pomocniczą wobec tego celu i nazywano je świętymi dziećmi.

Czy grzyby z jej obrzędów rosną w Polsce?

Nie. Psilocybe caerulescens i Psilocybe mexicana to gatunki mezoamerykańskie, związane z tamtejszym klimatem i siedliskami. Gatunki psylocybinowe występujące naturalnie w Europie Środkowej to zupełnie inne organizmy.

Materiał kierowany jest do osób pełnoletnich. Ma charakter historyczny i informacyjny, nie zastępuje porady lekarza ani prawnika.

Źródła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dyskretna Dostawa 24h
Nadajemy w neutralnych opakowaniach bez logotypów i oznaczeń zawartości. Paczki wychodzą od nas od poniedziałku do czwartku, aby nie leżakowały w weekend na magazynach kurierskich.
Gwarancja Witalności
Jeśli materiał biologiczny dotrze uszkodzony, wymienimy go na nowy. Gwarantujemy świeżość grzybni dzięki przechowywaniu w certyfikowanych chłodniach laboratoryjnych.
System Bezobsługowy (Full-Auto)
Nasze zestawy nie wymagają nawadniania ani wietrzenia w pierwszej fazie. Stworzyliśmy idealne, sterylne warunki do samoczynnej kolonizacji i bezpiecznej obserwacji mikroskopowej.
Zwiększona Pojemność (+42%)
Nasze growkity zawierają o 42% więcej substratu niż standardowe zestawy rynkowe. Większa masa to stabilniejsze parametry badawcze i dłuższa żywotność próbki.