✅ Gwarancja świeżości

✅  Zawsze darmowa wysyłka

✅  Tylko sprawdzone odmiany

Stara książka z rozmytą ryciną botaniczną i szkło powiększające leżące obok fragmentu suszonego grzyba psylocybinowego. Ilustracja do artykułu „Pierwsze zatrucie grzybami psylocybinowymi: Londyn, 1799 rok”.

Pierwsze zatrucie grzybami psylocybinowymi: Londyn, 1799 rok

Okazem wzorcowym łysiczki lancetowatej — punktem odniesienia, do którego przywiązana jest nazwa naukowa gatunku — nie jest zasuszony grzyb w muzealnej szufladzie. Jest nim rysunek. Konkretnie trzecia figura z tablicy w angielskim atlasie grzybów, przedstawiająca okazy zebrane w londyńskim parku i zjedzone na śniadanie przez pięcioro członków jednej rodziny.

Ta historia jest zwykle opowiadana jako ciekawostka na marginesie. W rzeczywistości to ona przesądziła o tym, jak gatunek został opisany — i zostawiła w bazach taksonomicznych błąd, który powiela się do dziś.

Trzeciego października 1799 roku rodzina z Piccadilly zjadła śniadanie

Mężczyzna oznaczony w druku inicjałami J.S. zebrał rano drobne grzyby w St James’s Green Park i przyrządził z nich potrawkę. Zjadł ją razem z czworgiem dzieci. Najmłodszy, ośmioletni Edward, dostał największą porcję.

Po niespełna godzinie ojciec doznał zawrotów głowy, przed oczami pojawiły mu się czarne plamy, a wzrok zaczął zanikać. Stracił kontrolę nad ruchami dowolnymi, źrenice miał rozszerzone i nieodpowiadające na światło, dłonie i stopy zimne. Był przekonany, że umiera. Objawy wracały falami przez kilka godzin. U dzieci obraz był podobny, tylko słabszy — poza Edwardem, którego, jak zanotowano, ogarnęły napady niepowstrzymanego śmiechu, niemożliwe do przerwania groźbami ojca.

Wezwany do domu aptekarz i chemik Everard Brande zastosował ówczesny standard postępowania przy podejrzeniu zatrucia: środek wymiotny i przeczyszczający, sole trzeźwiące. Cała piątka wyzdrowiała.

Brande opisał objawy, dla których medycyna nie miała wtedy słowa

Relację Brande ogłosił drukiem pod tytułem Mr. E. Brande, on a poisonous species of Agaric w The Medical and Physical Journal, tom 3, numer 11, strony 41–44. Zeszyt jest datowany na styczeń 1800 roku, choć w piśmiennictwie sprawa figuruje zwykle pod rokiem zdarzenia.

Wartość tego tekstu polega na tym, czego autor nie zrobił. Brande nie miał pojęcia, z czym ma do czynienia, więc niczego nie interpretował — spisał objawy pacjent po pacjencie, z godzinami i przebiegiem. Napisał o szkodliwym działaniu bardzo pospolitego grzyba, którego dotąd nie podejrzewano o właściwości trujące. Dzięki tej powściągliwości mamy dziś opis kliniczny, który daje się czytać dwieście lat później: rozszerzone źrenice, falujące zaburzenia widzenia, zniesienie kontroli motorycznej, dezorientacja i afekt zupełnie nieadekwatny do sytuacji.

Nie było tam ani jednego objawu uszkodzenia narządów. To rozróżnienie — między grzybem psychoaktywnym a trującym — medycyna nazwała po imieniu dopiero w XX wieku.

Grzyba nie dało się nazwać, bo nazwy jeszcze nie było

Brande posłał okazy do oznaczenia. Odpowiedź brzmiała: odmiana Agaricus glutinosus Curtisa, czyli to samo, co Agaricus semiglobatus Witheringa. Obie nazwy dotyczą jednak innych grzybów — druga odpowiada dzisiejszej pierścieniówce półkulistej, gatunkowi rosnącemu na odchodach zwierząt i pozbawionemu psylocybiny.

To nie była nieudolność oznaczających. Gatunek, który zjadła rodzina J.S., po prostu nie miał wtedy nazwy naukowej. Miał ją dostać dziewiętnaście lat później.

Sowerby narysował te grzyby i podpisał je cudzą nazwą

James Sowerby, autor atlasu Coloured Figures of English Fungi or Mushrooms, umieścił okazy na tablicy 248 — pod nagłówkiem Agaricus semiglobatus, z nazwą Curtisa jako synonimem. W podpisie zaznaczył, że figury 1, 2 i 3, te o spiczasto zakończonym kapeluszu, to właśnie te grzyby, które omal nie okazały się zgubne dla ubogiej rodziny z Piccadilly — na tyle nierozważnej, by ugotować porcję zebraną w St James’s Green Park. Odesłał czytelnika wprost do relacji Brandego, pisząc o niej jak o rzeczy z bieżącego miesiąca — choć tom, w którym tablica została oprawiona, nosi datę 1803.

Sowerby dodał jeszcze jedno zdanie, które dobrze oddaje stan wiedzy epoki: Curtis nie przypuszczał, by grzyb miał złe właściwości, i nazwał go glutinosus, bo bywa pokryty kleistą substancją.

Fries pomylił numer tablicy i powtarzał tę pomyłkę pięćdziesiąt lat

W 1818 roku Elias Magnus Fries opisał gatunek jako Agaricus semilanceatus w drugiej części Observationes mycologicae, na stronie 178. Opis oparł w części właśnie na tych trzech figurach z tablicy Sowerby’ego — wydzielił je z reszty ryciny i uznał za coś odrębnego.

Przy okazji przekręcił numer tablicy. Zamiast 248 napisał 240. Redhead i współpracownicy ustalili, że była to literówka, którą Fries powtórzył konsekwentnie we wszystkich swoich późniejszych pracach: w 1821, w latach 1836–1838 i jeszcze w 1874 roku. Tablica 240 przedstawia zupełnie inny organizm.

Błąd żyje własnym życiem. Rekord Index Fungorum dla Agaricus semilanceatus do dziś podaje w polu typifikacji tablicę 240 — i stamtąd wędruje do opracowań wtórnych. Kiedy w 1871 roku Paul Kummer przenosił gatunek do rodzaju Psilocybe, zapisał epitet jako semilanceolata; tę formę uznano później za omyłkę ortograficzną i poprawiono.

Rycina zatrutych grzybów jest dziś lektotypem gatunku

Sprawę domknięto dopiero w 2007 roku. Sześcioro mykologów pod kierunkiem Scotta Redheada złożyło na łamach czasopisma Taxon wniosek numer 1757 — o zachowanie nazwy Psilocybe ze zmienionym typem, którym miała zostać właśnie łysiczka lancetowata. Komitet Nomenklaturowy do spraw Grzybów przyjął wniosek jednogłośnie, co odnotowano w raporcie z 2009 roku; gatunki niezawierające psylocybiny przeszły wtedy do rodzaju Deconica.

W tym samym tekście autorzy zrobili rzecz mniej rzucającą się w oczy, a dla naszej historii kluczową: wskazali figurę 3 z tablicy 248 Sowerby’ego jako lektotyp Agaricus semilanceatus. Lektotyp to okaz wybrany po fakcie, gdy autor pierwszego opisu nie zostawił jednoznacznego wzorca — i jest kotwicą nazwy, nie definicją gatunku.

Wynika z tego zdanie, które brzmi jak anegdota, a jest ustaleniem nomenklatorycznym: nazwa Psilocybe semilanceata — a od 2007 roku również nazwa całego rodzaju Psilocybe — jest przywiązana do rysunku grzyba pochodzącego z zatrucia w Green Parku.

Co się w tej opowieści przekręciło po drodze

Historia jest chętnie powtarzana, więc obrosła błędami. Cztery warto nazwać, bo krążą również w polskim internecie.

  • *Autor nazwy Agaricus glutinosus. Popularne opracowania, z anglojęzyczną Wikipedią włącznie, przypisują ją Mosesowi Ashleyowi Curtisowi i rokowi 1780. To niemożliwe: Moses Ashley Curtis urodził się w 1808 roku. Chodzi o Williama Curtisa i jego Flora Londinensis*, wydawaną w Londynie od 1777 roku.
  • Numer tablicy. Wersja z tablicą 240 pochodzi z literówki Friesa, nie z atlasu Sowerby’ego.
  • Liczba zatrutych. Część relacji dopisuje do stołu matkę i mówi o sześciu osobach. Raport Brandego i praca Redheada zgodnie opisują pięcioro.
  • Miejsce. Bywa przenoszone do Hyde Parku. Zarówno Brande, jak i Sowerby piszą o Green Parku.

Dlaczego przez 164 lata nikt nie powiedział: to psylocybina

Sowerby wrócił do tematu w późniejszej tablicy, na której zebrał odmiany tego samego, jak sądził, grzyba — i nadał mu nową nazwę Agaricus virosus, przyznając wprost, że wybrał ją jako ostrzeżenie. Wrzucił do jednego worka przypadek z Green Parku, który skończył się bez ofiar, oraz zatrucia śmiertelne z innych miejscowości. Z dzisiejszej perspektywy to były różne grzyby, ale narzędzi, żeby to rozstrzygnąć, nie było.

Efekt utrzymał się przez cały XIX wiek: relacja Brandego krążyła w piśmiennictwie o truciznach jako osobliwość bez sprawcy. Dopiero chemia rozwiązała sprawę — psylocybinę wyodrębniono w 1958 roku, a w gatunku europejskim potwierdzono ją w 1963. Ten wątek prowadzi historia opisu naukowego łysiczki lancetowatej, gdzie kalendarium nazewnicze i chemiczne jest rozpisane w całości.

Status prawny w Polsce

Wątek historyczny nie zmienia stanu obecnego. Psylocybina i psylocyna figurują w Polsce w grupie I-P wykazu substancji psychotropowych, prowadzonego na podstawie ustawy z 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu narkomanii. Owocniki gatunków zawierających te związki, łysiczki lancetowatej włącznie, są objęte tymi przepisami — zbieranie i posiadanie są nielegalne.

FAQ: zatrucie z 1799 roku

Czy to na pewno pierwszy opisany przypadek?

Pierwszy udokumentowany w europejskim piśmiennictwie medycznym — tak jest przyjmowany w literaturze taksonomicznej. Nie znaczy to, że wcześniej takich zdarzeń nie było; znaczy, że nikt ich nie spisał w sposób, który dałoby się dziś zweryfikować.

Czy ktoś wtedy zrozumiał, co się stało?

Nie. Brande opisał objawy, ale traktował rzecz jako zatrucie pospolitym grzybem. Pojęcia substancji psychoaktywnej pochodzenia grzybowego jeszcze nie było, a cząsteczkę odpowiedzialną za te efekty poznano dopiero w latach 50. XX wieku.

Dlaczego typem gatunku jest rysunek, a nie zasuszony okaz?

Bo Fries, opisując gatunek w 1818 roku, oparł się na rycinie Sowerby’ego i nie zostawił materiału zielnikowego, który dałoby się jednoznacznie z tym opisem powiązać. Kodeks nomenklatury dopuszcza w takiej sytuacji wskazanie ilustracji.

Treść przeznaczona dla osób pełnoletnich (18+). Artykuł ma charakter informacyjny i historyczny, nie zastępuje porady lekarza.

Źródła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dyskretna Dostawa 24h
Nadajemy w neutralnych opakowaniach bez logotypów i oznaczeń zawartości. Paczki wychodzą od nas od poniedziałku do czwartku, aby nie leżakowały w weekend na magazynach kurierskich.
Gwarancja Witalności
Jeśli materiał biologiczny dotrze uszkodzony, wymienimy go na nowy. Gwarantujemy świeżość grzybni dzięki przechowywaniu w certyfikowanych chłodniach laboratoryjnych.
System Bezobsługowy (Full-Auto)
Nasze zestawy nie wymagają nawadniania ani wietrzenia w pierwszej fazie. Stworzyliśmy idealne, sterylne warunki do samoczynnej kolonizacji i bezpiecznej obserwacji mikroskopowej.
Zwiększona Pojemność (+42%)
Nasze growkity zawierają o 42% więcej substratu niż standardowe zestawy rynkowe. Większa masa to stabilniejsze parametry badawcze i dłuższa żywotność próbki.