✅ Gwarancja świeżości

✅  Zawsze darmowa wysyłka

✅  Tylko sprawdzone odmiany

Mosiężny mikroskop i suche źdźbła traw na drewnianym blacie w pracowni przyrodnika, ilustracja do artykułu o historii łysiczki lancetowatej

Historia łysiczki lancetowatej: kto pierwszy ją opisał i kiedy

Zatrucie londyńskiej rodziny opisano w czasopiśmie medycznym dziewiętnaście lat wcześniej, niż grzyb, który je wywołał, dostał w ogóle nazwę naukową. Od tej nazwy do momentu, w którym chemicy ustalili, co w tym grzybie działa, minęło jeszcze sto czterdzieści pięć lat.

Historia łysiczki lancetowatej (Psilocybe semilanceata) to trzy wątki, które przez większość czasu biegły osobno: nazewniczy, chemiczny i językowy. Daty poniżej sprawdziliśmy w bazach taksonomicznych i w oryginalnych drukach, nie w opracowaniach z drugiej ręki.

Elias Fries opisał gatunek w 1818 roku, choć w większości źródeł stoi 1838

Popularne opracowania podają zgodnie: gatunek opisał szwedzki mykolog Elias Magnus Fries jako Agaricus semilanceatus w dziele Epicrisis systematis mycologici z 1838 roku. Index Fungorum, prowadzony przez Royal Botanic Gardens w Kew, podaje co innego: Observationes mycologicae, część druga, wydana w Kopenhadze w 1818 roku, strona 178.

Rozbieżność da się rozstrzygnąć, bo oba druki są zdigitalizowane. W Observationes z 1818 roku opis figuruje pod numerem 145 i zawiera pełną diagnozę łacińską — ostro stożkowaty, spiczasty kapelusz, wydłużony trzon. W Epicrisis z 1838 roku ten sam gatunek stoi pod numerem 940, a Fries sam odsyła tam do własnej wcześniejszej publikacji: Obs. 2, s. 178. Autor uznawał więc rok 1818 za pierwszy opis.

Skąd zatem data 1838 w obiegu? Najpewniej stąd, że przez większość XX wieku nazewnictwo grzybów miało późny punkt startowy — nazwy sprzed 1821 roku (dzieła Systema Mycologicum Friesa) albo 1801 roku (Persoona) po prostu się nie liczyły. Kongres botaniczny w Sydney w 1981 roku przesunął ten punkt na rok 1753 i wprowadził instytucję nazw sankcjonowanych. Nazwy wcześniejsze odzyskały ważność, ale starsze cytowanie zdążyło się utrwalić w podręcznikach.

Pierwszy portret gatunku był ryciną podpisaną cudzą nazwą

Fries w opisie z 1818 roku powołuje się na rycinę Jamesa Sowerby’ego — tablicę 240, figury 1–3 z Coloured Figures of English Fungi or Mushrooms. Sam Sowerby uważał, że rysuje inny gatunek, i podpisał ją Agaricus semiglobatus.

Index Fungorum wskazuje właśnie te trzy figury jako materiał typowy gatunku. Innymi słowy: wzorcem nomenklatorycznym łysiczki lancetowatej jest angielska rycina, której autor nie wiedział, co przedstawia. Fries dostrzegł różnicę i wydzielił nowy gatunek, zaznaczając przy tym, że pokrojem i barwą przypomina on grzyb, z którym Sowerby go pomylił.

Paul Kummer w 1871 roku podniósł friesowskie plemię do rangi rodzaju

Sama nazwa Psilocybe jest starsza od kombinacji, której dziś używamy. Fries utworzył ją w 1821 roku w Systema Mycologicum — nie jako rodzaj, lecz jako plemię (tribus) wewnątrz ogromnego rodzaju Agaricus, na stronie 289. W nocie do tego plemienia sam wyjaśnił źródłosłów, przywołując dwa greckie wyrazy.

Podniósł je Paul Kummer, duchowny i nauczyciel z Zerbst w Anhalcie, żyjący w latach 1834–1912. W wydanym w 1871 roku poradniku Der Führer in die Pilzkunde awansował większość friesowskich plemion do rangi samodzielnych rodzajów — i ukształtował nazewnictwo blaszkowców na następne 150 lat. Psilocybe pojawia się tam na stronie 21, a Psilocybe semilanceata — na stronie 71. Stąd dzisiejszy zapis autorstwa: (Fr.) P. Kumm.

Sześć rodzajów w sto dwadzieścia lat

Kummer nie zamknął sprawy. Zestawienie nazw w Index Fungorum czyta się jak kronika zmiennych mód klasyfikacyjnych. Johann Weinmann w 1836 roku zdegradował grzyb do odmiany innego gatunku, Agaricus callosus. Petter Adolf Karsten w 1879 roku przeniósł go do rodzaju Stropharia, Lucien Quélet w 1886 roku do Geophila, Joseph Schröter w 1889 roku do Coprinarius.

Najciekawszy jest przypadek duńskiego mykologa Jakoba Emanuela Langego, który w latach 1936 i 1939 umieścił gatunek w rodzaju Panaeolus. Kombinacja jest w bazie oznaczona jako nielegalna — nazwa Panaeolus semilanceatus była już zajęta. Użył jej wcześniej, w 1909 roku, amerykański mykolog Charles Peck dla zupełnie innego grzyba. Zasada pierwszeństwa nie pozostawia wyboru: późniejszy homonim odpada, choćby sama klasyfikacja była trafna.

W 2007 roku gatunek stał się typem nomenklatorycznym całego rodzaju

Najdziwniejszy zwrot przyszedł jednak niedawno. Rodzaj Psilocybe miał od 1949 roku wyznaczony typ nomenklatoryczny — gatunek wzorcowy, do którego przywiązana jest nazwa. Wyznaczył go holenderski mykolog Marinus Anton Donk i był to Psilocybe montana, gatunek niezawierający psylocybiny.

Kiedy w latach dwutysięcznych badania molekularne pokazały, że Psilocybe w dotychczasowym ujęciu jest zbiorem gatunków niespokrewnionych, pojawił się problem. Podział rodzaju na dwie części oznaczałby, że nazwa Psilocybe zostaje przy gatunkach nieaktywnych, a znana grupa — ta, do której należy również łysiczka kubańska — zostaje bez nazwy.

Sześcioro mykologów pod kierunkiem Scotta Redheada złożyło w 2007 roku na łamach czasopisma Taxon formalny wniosek numer 1757: o zachowanie nazwy Psilocybe ze zmienionym typem, którym miałaby zostać Psilocybe semilanceata. Uzasadnieniem był koszt zamieszania: nazwa jest zakorzeniona w archeologii, antropologii, kryminalistyce i przepisach prawa. Komitet Nomenklatoryczny do spraw Grzybów przyjął wniosek jednogłośnie, co odnotowano w raporcie z 2009 roku. Gatunki nieaktywne przeszły do rodzaju Deconica. Od tej decyzji łysiczka lancetowata jest gatunkiem, na którym opiera się nazwa całego rodzaju.

Rok 1799: grzyby z Green Parku i raport, którego nikt nie umiał przypisać

Wątek chemiczny zaczyna się wcześniej niż nazewniczy. 3 października 1799 roku londyńczyk oznaczony w druku inicjałami J.S. zebrał grzyby w Green Parku i przyrządził z nich posiłek dla rodziny. Objawy — rozszerzone źrenice, napady niepowstrzymanego śmiechu, zaburzenia postrzegania — opisał wezwany do domu aptekarz i chemik Everard Brande.

Jego relacja ukazała się w periodyku The Medical and Physical Journal pod tytułem Mr. E. Brande, on a poisonous species of Agaric, tom 3, numer 11, strony 41–44. Tu również źródła się rozjeżdżają: część cytowań podaje rok 1799, rekord w bazie PubMed Central datuje zeszyt na styczeń 1800 roku. Skan jest publicznie dostępny; to pierwszy udokumentowany europejski opis takiego zatrucia.

Brande nie miał jak wskazać gatunku — grzyb nie miał wtedy nazwy. Przez cały XIX wiek nikt tego przypisania nie domknął. Relacja krążyła w wiktoriańskim piśmiennictwie o truciznach jako osobliwość bez sprawcy.

1958 i 1963: najpierw Meksyk, potem Europa

Domknięcie przyszło ze Szwajcarii i okrężną drogą. W 1958 roku zespół Alberta Hofmanna w laboratorium Sandoz wyodrębnił psylocybinę z meksykańskiego gatunku Psilocybe mexicana i opublikował wynik w czasopiśmie Experientia; w tym samym roczniku ukazała się praca o budowie cząsteczki i jej syntezie. Ta część historii ma własną, dłuższą prehistorię — opisaliśmy ją w tekście o teonanacatl i drodze grzybów psylocybinowych do laboratorium.

Europejskiego gatunku dotyczy dopiero praca z 1963 roku. Hofmann razem z francuskim mykologiem Rogerem Heimem i technikiem Hansem Tscherterem przebadali metodą chromatografii bibułowej owocniki P. semilanceata zebrane w Szwajcarii i we Francji, po czym potwierdzili w nich obecność psylocybiny. Doniesienie ukazało się w Comptes rendus Francuskiej Akademii Nauk, tom 257, strony 10–12. Był to pierwszy raport o psylocybinie w gatunku europejskim — wcześniej znano ją wyłącznie z gatunków meksykańskich, azjatyckich i północnoamerykańskich.

Potwierdzenia posypały się szybko: Szkocja i Anglia pod koniec lat 60., Czechosłowacja w 1973, Niemcy w 1977 (przy okazji wykryto tam baeocystynę), Norwegia w 1978, Belgia i Finlandia w 1984. Odrębne pytanie — po co w ogóle grzybom taka cząsteczka — pozostaje otwarte i nie ma dotąd rozstrzygniętej odpowiedzi ewolucyjnej.

Łysiczka, lancetowata, liberty cap: skąd te trzy nazwy

Nazwa rodzajowa jest opisowa i pochodzi z greki: psilos znaczy goły albo łysy, kybe — głowa. Fries wyjaśnił to sam w nocie z 1821 roku. Polskie „łysiczka” jest więc wiernym przekładem, a nie luźnym skojarzeniem.

Epitet gatunkowy składa się z łacińskiego semi (pół, nieco) i lanceata, od lanceolatus, czyli w kształcie włóczni. Odnosi się do spiczastego zakończenia kapelusza — tej samej cechy, którą Fries wyeksponował w diagnozie z 1818 roku. Polskie „lancetowata” oddaje to dokładnie.

Polska nazwa jest młoda. Przypisuje się ją Władysławowi Wojewodzie i rokowi 1987; wcześniej gatunek chodził w rodzimym piśmiennictwie pod kilkoma etykietami — jako kołpaczek lancetowaty, cierniówka czy bedłka lancetowata. Kanonicznym wykazem polskich nazw pozostaje wydana w 2003 roku Checklist of Polish larger Basidiomycetes tego samego autora.

Angielskie liberty cap to z kolei nazwa polityczna, nie botaniczna. Kapelusz przypomina czapkę frygijską, w XVIII wieku symbol wolności zatykany na tak zwanych słupach wolności — a smukły trzon dopełniał podobieństwa.

Status prawny w Polsce

Wątek historyczny nie zmienia stanu obecnego. Psylocybina i psylocyna figurują w Polsce w grupie I-P wykazu substancji psychotropowych, prowadzonego na podstawie ustawy z 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu narkomanii. Owocniki gatunków, które te związki zawierają — łysiczki lancetowatej włącznie — są objęte tymi przepisami. Ich zbieranie i posiadanie jest w Polsce nielegalne. Prowadzone za granicą badania kliniczne nad psylocybiną toczą się w ściśle kontrolowanych warunkach i nie zmieniają polskiego stanu prawnego.

Treść przeznaczona dla osób pełnoletnich (18+). Artykuł ma charakter informacyjny i historyczny, nie zastępuje porady lekarza.

Źródła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dyskretna Dostawa 24h
Nadajemy w neutralnych opakowaniach bez logotypów i oznaczeń zawartości. Paczki wychodzą od nas od poniedziałku do czwartku, aby nie leżakowały w weekend na magazynach kurierskich.
Gwarancja Witalności
Jeśli materiał biologiczny dotrze uszkodzony, wymienimy go na nowy. Gwarantujemy świeżość grzybni dzięki przechowywaniu w certyfikowanych chłodniach laboratoryjnych.
System Bezobsługowy (Full-Auto)
Nasze zestawy nie wymagają nawadniania ani wietrzenia w pierwszej fazie. Stworzyliśmy idealne, sterylne warunki do samoczynnej kolonizacji i bezpiecznej obserwacji mikroskopowej.
Zwiększona Pojemność (+42%)
Nasze growkity zawierają o 42% więcej substratu niż standardowe zestawy rynkowe. Większa masa to stabilniejsze parametry badawcze i dłuższa żywotność próbki.