✅ Gwarancja świeżości

✅  Zawsze darmowa wysyłka

✅  Tylko sprawdzone odmiany

Stary aparat fotograficzny z lat pięćdziesiątych i skórzany notatnik podróżny leżące obok suszonych grzybów na drewnianym stole. Ilustracja do artykułu „Gordon Wasson i reportaż w Life z 1957 roku — jak powstał”.

Gordon Wasson i reportaż w Life z 1957 roku — jak powstał

13 maja 1957 roku amerykański tygodnik „Life” wypuścił numer z Bertem Lahrem na okładce. Na stronie 100 zaczynał się materiał zatytułowany Seeking the Magic Mushroom, podpisany przez wiceprezesa banku J.P. Morgan. Był to trzeci odcinek redakcyjnego cyklu Great Adventures — tego samego, w którym w lutym poszedł rejs po Pacyfiku, a w czerwcu safari helikopterem po Afryce.

To sąsiedztwo mówi o tekście więcej niż jego treść. Redakcja nie potraktowała mazateckiego obrzędu jako tematu naukowego, tylko jako egzotyczną wyprawę. W takiej ramie grzyby psylocybinowe weszły do świadomości kilkunastu milionów ludzi naraz.

Wiceprezes od public relations, nie mykolog

Robert Gordon Wasson urodził się 22 września 1898 roku w Great Falls w Montanie, zmarł 23 grudnia 1986 roku w Danbury. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Columbia i w London School of Economics, pracował w prasie, a w 1934 roku przeszedł do J.P. Morgan & Co. W 1941 roku został asystentem sekretarza, a od 1943 pełnił funkcję wiceprezesa do spraw public relations. Odszedł z banku w 1963 roku.

Ten szczegół zwykle wypada ze streszczeń, a jest kluczowy. Człowiek, który wprowadził grzyby psylocybinowe do amerykańskiej kultury masowej, budowanie rozgłosu miał w zakresie obowiązków służbowych.

Grzybami zajmował się po godzinach i nie sam. Valentina Pavlovna Guercken, urodzona w Rosji pediatra, zaraziła go tym podczas podróży poślubnej w Catskills w 1927 roku. Z różnicy między jej entuzjazmem a jego anglosaską niechęcią wzięły się pojęcia mykofila i mykofoba oraz trzydzieści lat wspólnej pracy.

Kto pojechał do Huautla i kiedy

W nocy z 29 na 30 czerwca 1955 roku Wasson i nowojorski fotograf Allan Richardson wzięli udział w nocnym czuwaniu w Huautla de Jiménez w stanie Oaxaca. Kilka dni później, 5 lipca, grzyby zjadły Valentina i ich dziewiętnastoletnia córka Masha — ale poza obrzędem, na własną rękę, gdy deszcz uwięził wyprawę na miejscu.

Rok później do Meksyku pojechała wyprawa z Rogerem Heimem, dyrektorem paryskiego Muzeum Historii Naturalnej. To z niej pochodzą oznaczenia gatunków i akwarele wydrukowane potem w „Life”. Pięćsetletnie tło całej sprawy, od hiszpańskich kronik po laboratorium, opisaliśmy w tekście o teonanacatl.

Co dokładnie ukazało się 13 maja

Materiał rozłożył się na stronach 100–120, z przerwami na reklamy. Trzynaście zdjęć Richardsona, w tym osiem barwnych, plus namalowane w skali naturalnej akwarele siedmiu znanych wówczas gatunków. Podtytuł zapowiadał nowojorskiego bankiera, który jedzie w meksykańskie góry uczestniczyć w odwiecznych obrzędach.

Padło tam zdanie, które zrobiło największą karierę: że autor i Richardson byli pierwszymi białymi ludźmi w udokumentowanej historii, którzy zjedli boskie grzyby. W oryginale jest ono ostrożniejsze niż w dzisiejszych powtórzeniach. W lipcu 1938 roku mazateckie czuwanie w Huautla obserwowali już antropolog Jean Bassett Johnson, jego żona Irmgard Weitlaner-Johnson oraz dwoje towarzyszy — Johnson opisał to w pracy z 1939 roku. Grzybów jednak nie jedli.

Tytuł, którego autor nie chciał

W całym tekście Wasson pisze o grzybach boskich i świętych. Przymiotnik magic jest wyłącznie w tytule. Powtarzana od dekad wersja mówi, że dopisała go redakcja wbrew autorowi; twardego źródła pierwotnego dla niej nie znaleźliśmy, więc zostawiamy ją jako relację, a nie jako ustalony fakt. Pewne jest co innego — to ten tytuł wprowadził wyrażenie magic mushroom do języka potocznego, a wraz z nim polskie magiczne grzyby.

To nie był jeden artykuł, tylko kampania

Historyk mediów Stephen Siff poświęcił temu osobne studium w „Revue française d’études américaines” (2018). Jego teza brzmi: publikacja w „Life” była elementem zaplanowanej kampanii, prowadzonej narzędziami zawodowego rzecznika prasowego.

Sześć dni później, 19 maja 1957 roku, ukazał się tekst Valentiny I Ate the Sacred Mushroom — w niedzielnym dodatku „This Week”, kolportowanym w trzydziestu siedmiu gazetach o łącznym nakładzie sięgającym dwunastu milionów. Sam „Life” miał wtedy około 5,6 miliona egzemplarzy nakładu płatnego, jeśli brać pomiar ABC z lutego 1955 roku. Jedna wyprawa, dwa niezależne kanały, kilkanaście milionów odbiorców w ciągu tygodnia.

Trzecim elementem była publikacja naukowa dla wąskiego grona: dwutomowe „Mushrooms, Russia and History”, wydane własnym sumptem u Pantheon Books w numerowanym nakładzie 512 egzemplarzy. Czwartym — płyta Folkways z veladami nagranymi w Huautla rok wcześniej.

Pieniądze, o których Wasson nie wiedział

Wyprawę z 1956 roku współfinansowała CIA. Wedle odtajnionych dokumentów i ustaleń Johna Marksa fundacja Geschickter Fund for Medical Research, służąca agencji za przykrywkę, przekazała na nią 2000 dolarów, a całość figurowała w programie MKUltra jako podprojekt 58. Do ekipy dołączył chemik James Moore, który sam napisał do Wassona z propozycją współpracy.

Dokumenty opisują Wassona i jego bank jako stronę nieświadomą sponsora. Część publicystów kwestionuje to do dziś, ale nie przedstawiła dowodu równego rangą dokumentom z FOIA, więc podajemy obie wersje z zaznaczeniem, po której stronie leży materiał źródłowy. Warto dodać drobiazg, który do teorii o wtajemniczeniu nie pasuje: obecność chemika z uniwersytetu w Delaware Wasson opisał w „Life” zupełnie otwarcie.

Co reportaż zrobił Huautla i Marii Sabinie

Tu potrzebna jest precyzja, bo krąży kilka wersji.

W samym „Life” ochrona była realna, choć niewystarczająca. Uzdrowicielka występuje jako Eva Mendez, wieś nie jest nazwana, a redakcja zaznacza, że nazwy osób i miejsc zmieniono. Nie pada ani Oaxaca, ani Huautla. Zawiodło co innego: zdjęcia pokazywały twarz, a szczegóły opisu wystarczyły, by trafić na miejsce.

Rozbieżność dotyczy tego, gdzie padło jej prawdziwe nazwisko. Część źródeł wskazuje drugi tom „Mushrooms, Russia and History” z 1957 roku, część — monografię Heima i Wassona „Les champignons hallucinogènes du Mexique” z roku 1958. Co do rzeczy istotnej źródła są zgodne: ujawnili je sami autorzy, w ciągu kilkunastu miesięcy od reportażu, wobec kobiety, która o taki rozgłos nie prosiła.

Skutki dla społeczności są udokumentowane. Marcos García de Teresa opisał w pracy z 2022 roku, jak w latach sześćdziesiątych do Sierra Mazateca ruszyły tłumy przyjezdnych i jak państwo reagowało deportacjami i operacjami wojskowymi. Maria Sabina — bo tak się nazywała — została w swojej społeczności obarczona odpowiedzialnością za to, co przyjechało, i umarła w ubóstwie w 1985 roku.

Sam Wasson to widział. We wrześniu 1970 roku napisał w „New York Timesie”, że to, co zrobił, przyprawia go o koszmary, bo ściągnął na Huautla falę komercyjnej eksploatacji najpodlejszego rodzaju. Autorzy analizy patentowej z 2021 roku dopowiadają dalszy ciąg: mimo dwudziestu kilku postępowań patentowych dotyczących psylocybiny żaden podmiot nie zawarł z Mazatekami porozumienia o podziale korzyści.

Co reportaż zrobił nauce

Heim doprowadził meksykańskie Psilocybe do wzrostu w kulturze laboratoryjnej i wysłał materiał do Sandoz, gdzie w 1958 roku Albert Hofmann wyodrębnił psylocybinę. Rynek poszedł jednak zupełnie inną drogą niż laboratorium — dziś w obiegu dominuje inny gatunek, i wyjaśniamy osobno, dlaczego akurat Psilocybe cubensis. Naukowa nić urwana w latach siedemdziesiątych wróciła po dwóch dekadach; co z niej dziś wynika, zebraliśmy w przeglądzie badań klinicznych nad psylocybiną.

Trzy rzeczy, które w tej historii najczęściej się przekręca

  • Data. Reportaż ukazał się 13 maja 1957 roku. Wersja z czerwcem 1957 krąży w kilku opracowaniach i jest błędna.
  • Numer tomu. To „Life” 42(19). Angielska Wikipedia podaje w karcie artykułu tom 49 — przy dwóch tomach rocznie tom 49 przypada na drugą połowę 1960 roku, więc jest to pomyłka.
  • Pierwszeństwo. Pierwsi ludzie Zachodu, którzy zjedli grzyby na obrzędzie — tak. Pierwsi, którzy taki obrzęd zobaczyli — nie, wyprzedzili ich o siedemnaście lat Johnson i jego towarzysze.

Stan prawny w Polsce

Polskie przepisy dotyczą substancji, nie historii. Psylocybina i psylocyna figurują w wykazie stanowiącym załącznik do rozporządzenia Ministra Zdrowia wydanego na podstawie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, w grupie I-P. Dojrzałe owocniki gatunków psylocybinowych są materiałem objętym tymi przepisami, a doprowadzenie grzybni do owocnikowania jest w Polsce nielegalne — dotyczy to również gatunków rosnących u nas dziko. Zestawy dostępne w sprzedaży to materiał do obserwacji mikroskopowych i pracy badawczej.

Najczęstsze pytania

Kim był Gordon Wasson zawodowo?

Bankowcem. Od 1943 roku pełnił funkcję wiceprezesa J.P. Morgan & Co. do spraw public relations, a etnomykologią zajmował się prywatnie, bez formalnego wykształcenia w tej dziedzinie.

Czy Wasson wymyślił określenie magic mushroom?

W jego tekście występują boskie i święte grzyby, przymiotnik magic jest tylko w tytule. Powtarzana wersja przypisuje go redakcji „Life” wbrew woli autora, ale nie znaleźliśmy dla niej źródła pierwotnego.

Czy Maria Sabina zgodziła się na publikację?

Nie. W reportażu Wasson użył pseudonimu i nie nazwał miejscowości, jednak opublikował zdjęcia jej twarzy, a prawdziwe nazwisko ujawnił w publikacjach z 1957 i 1958 roku.

Materiał kierowany jest do osób pełnoletnich. Ma charakter historyczny i informacyjny, nie zastępuje porady lekarza ani prawnika.

Źródła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dyskretna Dostawa 24h
Nadajemy w neutralnych opakowaniach bez logotypów i oznaczeń zawartości. Paczki wychodzą od nas od poniedziałku do czwartku, aby nie leżakowały w weekend na magazynach kurierskich.
Gwarancja Witalności
Jeśli materiał biologiczny dotrze uszkodzony, wymienimy go na nowy. Gwarantujemy świeżość grzybni dzięki przechowywaniu w certyfikowanych chłodniach laboratoryjnych.
System Bezobsługowy (Full-Auto)
Nasze zestawy nie wymagają nawadniania ani wietrzenia w pierwszej fazie. Stworzyliśmy idealne, sterylne warunki do samoczynnej kolonizacji i bezpiecznej obserwacji mikroskopowej.
Zwiększona Pojemność (+42%)
Nasze growkity zawierają o 42% więcej substratu niż standardowe zestawy rynkowe. Większa masa to stabilniejsze parametry badawcze i dłuższa żywotność próbki.