✅ Gwarancja świeżości

✅  Zawsze darmowa wysyłka

✅  Tylko sprawdzone odmiany

Fiolki z rozdrobnioną próbką i aparat chromatograficzny w laboratorium, ilustracja do tekstu o zawartości psylocybiny w łysiczce lancetowatej

Zawartość psylocybiny w łysiczce lancetowatej. Co mówią analizy

Pierwsze oznaczenie psylocybiny w owocnikach Psilocybe semilanceata opublikowano w 1969 roku. Przez następne pół wieku ten sam gatunek przeszedł przez kilkanaście laboratoriów w Wielkiej Brytanii, Norwegii, Finlandii, Szwajcarii, Czechach i Stanach Zjednoczonych. Gdyby wyniki dało się zestawić w jednej rubryce, mielibyśmy dziś jedną liczbę.

Nie mamy. Mamy przedział rozciągnięty na cały rząd wielkości i serię prac, które zgadzają się co do jednego: rozrzut między okazami tego samego gatunku bywa większy niż różnica między metodami, którymi go mierzono.

Sucha masa jako wspólny mianownik

Świeży owocnik to w przeważającej części woda, a jej udział zmienia się z pogodą, wiekiem grzyba i tym, ile godzin minęło od zbioru. Gdyby wynik podawać w przeliczeniu na masę świeżą, dwa identyczne chemicznie okazy dałyby różne liczby tylko dlatego, że jeden podeschł.

Dlatego chemia grzybów liczy alkaloidy w procentach suchej masy albo — co jest tym samym zapisanym inaczej — w miligramach na gram wysuszonego materiału. Jeden procent suchej masy to dokładnie 10 mg/g. Warto ten przelicznik zapamiętać, bo starsze prace podają procenty, a nowsze zwykle miligramy na gram, i bez tego kroku wygląda to na dane z dwóch różnych światów.

Co dokładnie dzieje się z próbką, zanim padnie liczba

Schemat jest od dekad podobny. Wysuszony materiał miele się na drobny proszek, żeby próbka była jednorodna. Potem alkaloidy przeprowadza się do roztworu za pomocą rozpuszczalnika, najczęściej alkoholu, wspomagając to ultradźwiękami. Wyciąg trafia na kolumnę chromatograficzną, która rozdziela mieszaninę na pojedyncze związki, a detektor mierzy, ile którego jest.

Zmieniało się to, co stoi na końcu tej drogi. Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte to chromatografia cienkowarstwowa i cieczowa z detekcją spektrofotometryczną. Dziś standardem jest chromatografia cieczowa sprzężona ze spektrometrią mas, która potrafi rozdzielić i policzyć osobno pięć pokrewnych tryptamin naraz.

Sam dobór rozpuszczalnika potrafi przesunąć wynik. Jochen Gartz wykazał w 1994 roku, że czysty metanol daje najwyższe oznaczenia psylocybiny i baeocystyny, a pozornie wyższa psylocyna w wyciągach wodno-alkoholowych jest artefaktem: woda uruchamia enzym, który rozkłada psylocybinę już w probówce. Część historycznych rozbieżności to nie różnice między grzybami, tylko między procedurami.

Pół wieku oznaczeń, pięć zestawów liczb

Mantle i Waight potwierdzili obecność psylocybiny w owocnikach gatunku w 1969 roku, na materiale brytyjskim. Osiem lat później David Repke i Dale Leslie wykazali w tym samym gatunku baeocystynę, blisko spokrewnioną tryptaminę.

Ilościowo pierwsi weszli Norwegowie. Christiansen, Rasmussen i Høiland podali w 1981 roku dla materiału norweskiego zakres psylocybiny od 0,17 do 1,96 procent suchej masy — ponad dziesięciokrotna różnica w obrębie jednego kraju.

Michael Beug i Jeremy Bigwood przebadali w 1982 roku dziewięć zbiorów z północno-zachodnich Stanów Zjednoczonych i znaleźli od 6,5 do 12,8 mg/g, czyli 0,65–1,28 procent. Psylocyny nie wykryli w żadnej próbce. Finowie — Jokiranta, Mustola, Ohenoja i Airaksinen — podali w 1984 roku 0,62–2,37 procent przy średniej 1,42 procent, ze śladową psylocyną na poziomie 0,01–0,02 procent.

Najszerszy materiał zebrali Rudolf Brenneisen i Stefan Borner: 52 próbki, w większości ze Szwajcarii, zbierane przez kilka sezonów. Psylocybina mieściła się u nich w przedziale 0,21–2,02 procent, baeocystyna 0,05–0,77 procent, psylocyna wystąpiła tylko w śladach. Autorzy wprost wskazali, od czego zależał rozrzut: od miejsca zbioru, roku, wielkości owocnika i tego, którą jego część analizowano.

Najnowsze dane pochodzą z czeskiego zespołu Kláry Gotvaldovej. W przeglądzie z 2022 roku, obejmującym 226 owocników z 82 zbiorów, dla łysiczki lancetowatej przypadło 18 owocników z pięciu zbiorów. Psylocybina: od 1,280 do 11,421 mg/g suchej masy, czyli od 0,13 do 1,14 procent. Rozrzut prawie dziewięciokrotny, przy jednej metodzie, jednym laboratorium i tym samym sposobie suszenia.

Skąd bierze się rozrzut

Nazwa gatunkowa opisuje pokrewieństwo, nie recepturę. Grzyby zbierane z odległych stanowisk to różne populacje genetyczne i nic nie zmusza ich do wytwarzania tyle samo — dokładnie tak samo, jak nazwy odmian Psilocybe cubensis nie gwarantują powtarzalnej chemii.

Do genetyki dochodzi siedlisko. Gatunek rośnie na trawiastych, wypasanych terenach Europy i Ameryki Północnej, a takie siedliska różnią się zasobnością w azot — pierwiastek, z którego zbudowana jest cząsteczka psylocybiny. To jeden z powodów, dla których pytanie, po co grzybom w ogóle ta produkcja, wciąż nie ma rozstrzygnięcia.

Liczy się też sam owocnik: jego wiek i to, którą część zmielono. Zespół Gotvaldovej pokazał na Psilocybe cubensis, że kapelusze zawierały około dwa razy więcej tryptamin niż trzony, a w zarodnikach nie wykryto ich wcale. Praca z jednego stanowiska i jednego dnia może więc dać dwa różne wyniki w zależności od tego, co trafiło do moździerza.

Psylocybina to nie jedyny alkaloid w tej próbce

Współczesne oznaczenia mierzą równolegle psylocybinę, psylocynę, baeocystynę, norbaeocystynę i aeruginascynę. U łysiczki lancetowatej baeocystyny bywa naprawdę sporo — Brenneisen i Borner notowali do 0,77 procent, czeski zespół do 4,467 mg/g. Aeruginascyny było w tych próbkach około tysiąc razy mniej niż psylocybiny.

Starsze prace tych związków po prostu nie widziały, bo nie miały czym. Porównując dane z 1982 i 2022 roku, porównuje się więc nie tylko dwa grzyby, ale też dwa różne zakresy tego, co dało się w ogóle zobaczyć.

Suszenie i przechowywanie zjadają wynik

Psylocybina jest stosunkowo trwała, psylocyna zdecydowanie nie. Ta druga utlenia się — to właśnie ona odpowiada za sine przebarwienia uszkodzonych owocników, które Claudius Lenz i współpracownicy opisali w 2020 roku jako enzymatyczne przekształcanie psylocyny w niebieskie oligomery.

Praktyczne konsekwencje dla analityki są niebanalne. Beug i Bigwood zauważyli, że próbki liofilizowane trzymane w ujemnych temperaturach nie traciły alkaloidów, ale te same próbki po roku czy dwóch w temperaturze pokojowej — owszem. Czeskie badania stabilności z 2021 roku dały wynik na pierwszy rzut oka odwrotny do intuicji: największy ubytek zanotowano dla świeżych grzybów mrożonych w −80 °C, a najmniejszy dla suchej biomasy trzymanej w ciemności w temperaturze pokojowej. Przegląd z 2025 roku podsumowuje, że mrożenie świeżego materiału potrafiło obniżyć zawartość psylocybiny o ponad 80 procent.

Skrajny przykład dostarczyli Bradshaw i współpracownicy, którzy w 2022 roku przebadali okazy zielnikowe. Osiem prób łysiczki lancetowatej w wieku od 5 do 47 lat dało psylocybinę w zakresie 0,33–15,77 µg/mg suchej masy — a że µg/mg to to samo co mg/g, wychodzi 0,03–1,58 procent. Autorzy podsumowują to jako rozpad psylocybiny i psylocyny zależny zarówno od gatunku, jak i od czasu przechowywania — w części okazów nie dało się ich wykryć wcale. Ta sama praca ma jeszcze jeden niepokojący wynik: blisko 13 procent okazów skatalogowanych w zbiorach jako Psilocybe po zsekwencjonowaniu DNA okazało się należeć do innych rodzajów.

Dlaczego to się nie składa w jedną tabelę

Zbierzmy przeszkody. Różne metody rozdziału i detekcji, o różnej czułości. Różne rozpuszczalniki, o czym mówi praca Gartza. Różne części owocnika i różny jego wiek. Różny sposób suszenia i różny czas leżakowania próbki przed pomiarem. Różne zestawy oznaczanych związków. I do tego realna zmienność genetyczna między populacjami.

Każdy z tych czynników przesuwa wynik o kilkadziesiąt procent, a niektóre o rząd wielkości. Zestawienie liczby z 1981 roku z liczbą z 2022 nie jest więc porównaniem dwóch grzybów. To porównanie dwóch całych procedur, w których grzyb jest tylko jednym ze zmiennych elementów.

Czego te procenty nie mówią

Nie mówią nic o porcjach ani o tym, jak się przelicza wynik chemiczny na cokolwiek innego niż zawartość w próbce. Nie przeliczamy tego tutaj i nie ma to sensu przy rozrzucie, który w obrębie jednego gatunku sięga rzędu wielkości.

Ma to natomiast konsekwencje dla nauki. Dokładnie z powodu tej zmienności kliniczne badania nad psylocybiną prowadzi się na czystej substancji syntetycznej o znanej masie, a nie na materiale grzybowym. Czeski zespół stawia sprawę jasno: mieszanka tryptamin w dzikich grzybach jest zmienna i utrudnia interpretację danych. Historia tej cząsteczki od początku szła w stronę izolacji i syntezy — Albert Hofmann rozłożył meksykańskie grzyby na czynniki pierwsze właśnie po to, żeby uzyskać powtarzalny związek.

Łysiczka lancetowata w polskim prawie

Psylocybina i psylocyna figurują w wykazie substancji psychotropowych grupy I-P, który stanowi załącznik do rozporządzenia Ministra Zdrowia z 17 sierpnia 2018 roku w sprawie wykazu substancji psychotropowych, środków odurzających oraz nowych substancji psychoaktywnych (tekst jednolity: Dz.U. 2024 poz. 1139). Podstawę prawną warto podawać dokładnie, bo w obiegu wciąż krąży nieaktualna wersja: do 2018 roku wykazy były załącznikami do samej ustawy, dziś wydaje je minister zdrowia na podstawie art. 44f ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Substancje grupy I-P wolno w Polsce wykorzystywać wyłącznie do prowadzenia badań (art. 33 ust. 2 ustawy). Posiadanie substancji psychotropowej wbrew przepisom ustawy jest przestępstwem z art. 62. Owocniki Psilocybe semilanceata zawierają psylocybinę i psylocynę, więc ich zbieranie i przechowywanie jest w Polsce nielegalne — niezależnie od celu i od tego, ile alkaloidu akurat w nich jest.

Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje porady lekarza. Treść przeznaczona dla osób pełnoletnich.

Źródła

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dyskretna Dostawa 24h
Nadajemy w neutralnych opakowaniach bez logotypów i oznaczeń zawartości. Paczki wychodzą od nas od poniedziałku do czwartku, aby nie leżakowały w weekend na magazynach kurierskich.
Gwarancja Witalności
Jeśli materiał biologiczny dotrze uszkodzony, wymienimy go na nowy. Gwarantujemy świeżość grzybni dzięki przechowywaniu w certyfikowanych chłodniach laboratoryjnych.
System Bezobsługowy (Full-Auto)
Nasze zestawy nie wymagają nawadniania ani wietrzenia w pierwszej fazie. Stworzyliśmy idealne, sterylne warunki do samoczynnej kolonizacji i bezpiecznej obserwacji mikroskopowej.
Zwiększona Pojemność (+42%)
Nasze growkity zawierają o 42% więcej substratu niż standardowe zestawy rynkowe. Większa masa to stabilniejsze parametry badawcze i dłuższa żywotność próbki.